Nikon Z6 vs Sony A7III - Praktycznie porównanie aparatów Nikon i Sony

Cześć. Od czasu recenzji Nikona Z6 minęło trochę czasu. Poznałem już lepiej ten sprzęt, poznałem głębiej jego wady i zalety oraz przetestowałem go szeroko na różnych polach. Jak każdy inny – nie jest to aparat idealny. Po pół roku użytkowania Z6 z obiektywami z bagnetem F oraz adapterem FTZ jestem zadowolony z tego jakie możliwości daje mi ten sprzęt. Wizjer elektroniczny pozwalający zdecydowanie lepiej planować kadr, cicha migawka dająca możliwość „ukrycia się”, szybkostrzelność, ergonomia dostosowana pod użytkownika, kolorystyka i jakość generowanego obrazka, stabilizacja matrycy znacznie ułatwiająca pracę. To wszystko w połączeniu daje zupełnie nowe możliwości. Jednak dlaczego w nagłówku tego posta widzicie Sony A7III i dlaczego nie kupiłem drugiej Z6 na nadchodzący sezon ślubny?

Jeszcze dodatkowo słowem wstępu, tak samo ten post jak i wszystkie inne na mojej stronie, nie są zbiorem specyfikacji i laboratoryjnych dywagacji. Nie urodziłem się w foto labie ani w kołysce obok przyrządu do mierzenia poziomu dystorsji w obiektywie (o ile taki istnieje). Wszystko czym się z Wami dzielę ma podłoże praktyczne i opiera się na moich doświadczeniach, uzależnionych od tego jakiego aparatu używam, w jakich warunkach i z jakimi obiektywami. Oceniam z mojej perspektywy. Dlaczego? Bo uważam że sporo osób jest w takiej samej lub podobnej sytuacji. Nie oczekujcie, że porównam aparaty z wszystkimi dostępnymi obiektywami i w każdych warunkach, bo nie jestem w stanie. Opowiem o rzeczach istotnych z mojej perspektywy.

Chciałem, aby to porównanie nosiło podtytuł „w fotografii ślubnej”, zważając jednak na sytuację związaną z wirusem, nie byłem w stanie przetestować sprzętu w 100% na żywym organizmie. Tak jak pewnie większość z Was, mam teraz sporo wolnego czasu i nie chciałem go zmarnować, dlatego też powstała recenzja łącząca ogólne wrażenia z używania aparatu oraz podsumowanie jak oba aparaty poradzą sobie w fotografii ślubnej bazując na moich doświadczeniach ze sprzętem. Poligonem testowym jest więc mój dom, okolica oraz symulowanie sytuacji z którymi mam miejsce na podczas dnia ślubu.

A, jeszcze jedno. Nikt mi nie zapłacił. Sprzęt kupiłem sam, a całość jest totalnie subiektywna. Chyba wszystko jest jasne, zaczynajmy.

Nikon vs Sony?

Pół roku temu kiedy planowałem przejście na bezlusterkowce, wybór padł na Nikona. Co mną kierowało? Nie ukrywam, że w dużej mierze budżet i wygoda. Miałem już obiektywy których mogłem używać, znałem menu i ergonomię. Myślałem nad sony, nawet wiele razy pożyczałem A7III na testy. Za każdym razem odnosiłem jednak wrażenie, że to nie aparat, a mały komputer który trzymam przy oku. Głównym powodem takiego myślenia była jakość wizjera i LCD oraz ogólna responsywność aparatu. Dodatkowo kilka mniejszych aspektów jak dźwięk migawki skutecznie mnie odpychały, mając porównanie do Nikona. Wybór padł na Z6 i jestem z tego powodu zadowolony. Po pół roku widzę jednak jego główne dwie wady:

  1. Małych i ciekawych obiektywów do Z6 jest mało. Tak, Nikkor podobno planuje wypuszczenie 50 1.2, ale podejrzewam że jej cena zwali z nóg. Początek problemów z Nikonem miał miejsce dokładnie wtedy, gdy zacząłem szukać 50’tki aby zastąpić mojego zdezelowanego Nikkora 50mm 1.8G. Ten obiektyw oczywiście na zawsze zostanie w moim sercu. Ostry od 1.8, bardzo mały, ale jednak… nudny. Pierwszym tropem była nowa 50’tka 1.8S na bagnet Z. Pożyczyłem ją na jeden reportaż i plener, przejrzałem pliki i.. ją oddałem. Cena faktycznie jest niska, obiektyw jest super ostry od 1.8, ale plastyka jest porównywalna albo nawet gorsza niż w 1.8G. Następnie była sigma 50mm 1.4 art. Skalibrowana, pewna sztuka nie była w stanie zapewnić mi takiej ilości trafionych klatek jak Nikkory. Plastyka na 1.4 była ciekawsza, ale nie mogłem pozwolić sobie na nieostre zdjęcia. Ten aspekt fotografowania po przejściu na bezlusterkowce chciałem całkowicie wyrzucić z głowy. Dodatkowo, sigma swoją wagą całkowicie pozbawiała cały zestaw kompaktywności.
  2. Pojedyncza karta, nawet ta niesamowicie odporna i szybka, nadal pozostaje tylko jedną kartą.

Nikon Z6 specyfikacja \ Sony A7III specyfikacja

(czyli te, które w mojej ocenie najbardziej wpływają na charakter pracy z aparatem)

Z6A7III
Matryca24.5MP Full frame24.2MP Full Frame
Rozdzielczość video4k30 / 1080p1204k30 / 1080p120
Zakres ISO50 – 20480050 – 204800
Maksymalny i minimalny czas migawki1/8000 i 30s1/8000 i 30s
Karty pamięciPojedyncza XQDPodwójna UHS-II / UHS-I
IBIS (stabilizacja matrycy)Tak (5-osiowa)Tak (5-osiowa)
Pokrycie wizjera100%100%
Rozdzielczość wizjera3,690,0002,359,000
Wielkość LCD3,2″3″
Rozdzielczość LCD2,100,000921,600
Górny wyświetlaczTakNie
Waga675 g650 g
Jest odporny na kurz i wodęTakNie
WodoszczelnośćTakTak
Czas wybudzania0,5 sec1-3 sec
Punkty ogniskowe272 punktów detekcji fazy693 pkt. detekcji fazy i 425 pkt. detekcji kontrastu
Migawka elektronicznaTakTak
Wersja oprogramowania3.003.10

Nikon Z6 i Sony A7III - Wykonanie, ergonomia i czas wybudzania

Oba aparaty mają bardzo podobną bryłę oraz budowę. Nikon waży 675 g, a Sony 650 g. Sony jest delikatnie grubszy, a Nikon szerszy. Wykonane są ze stopu magnezu o podobnej fakturze, jednak chropowaty materiał antypoślizgowy którym powleczone są miejsca pod kciuk i grip aparatu różni się. Materiał użyty w Nikonie jest zauważalnie mniej trwały i podatny np. na zatarcia paznokciem. Po pół roku używania miejsce w którym spoczywa palec serdeczny wytarło się. Pozytywnym aspektem jest to, że serie Z6 które jako pierwsze opuściły fabrykę faktycznie miały taki problem i jest on objęty gwarancją, w kolejnych aparatach został on wyeliminowany. Oceniam jednak przez pryzmat mojej sztuki. Sony na tym polu radzi sobie zdecydowanie lepiej, materiały użyte do jego zbudowania sprawiają wrażenie bardziej trwałych.

źródło: mirrorlesscomparison.com

Nikon lepiej trzyma się w ręce, niezaprzeczalnie. Grip jest większy, masywniejszy oraz lepiej wyprofilowany. Nadal nie jest to jednak wygoda, którą znamy z lustrzanek i osoby z dużymi dłońmi będą musiały wyposażyć swoje aparaty w przydłużki, które pozwalają znaleźć miejsce na mały palec. Aby jednak móc używać obu aparatów z pełną wygodą, sugeruję zaopatrzyć się w przedłużenie gripa.

Tył urządzenia jest podobny, lecz znajdziemy tutaj kilka znaczących różnic. O samym LCD i jego jakości wspomnę później, natomiast najważniejszą informacją jest to, że jest odginany. Oba aparaty posiadają wybierak pola ostrości, jednak w Nikonie jest on bardziej wystający i po prostu wygodniejszy w obsłudze. Sam wygląd i szybkie wyszukiwanie punktu AF również lepiej zrealizowała firma z żółtym logo. Dlaczego? Bo punkt po prostu jest czerwony, po przyłożeniu wizjera do oka od razu dokładnie widać gdzie się znajduje. W Sony punkt jest. szary. Jest to według mnie jedna z najbardziej niezrozumiałych decyzji producenta i kompletnie nie wiem z czego wynika. Szukanie tego szarego kwadracika na nierzadko szarym tle jest bardzo frustrujące i bardzo zazdroszczę posiadaczom Sony A9 możliwości wyboru jego koloru. Oba aparaty posiadają konfigurowalne szybkie menu, w którym możemy ustalić najpotrzebniejsze ustawienia, niesamowicie wygodne i przydatne w codziennym użytkowaniu. Główny wybierak Sony jest dodatkowo kółkiem, które w bardzo przyjemny sposób pozwala na przeglądanie zdjęć. Plus dla A7III.

Nikon posiada bardzo wygodny przycisk odpowiedzialny za zmianę ustawień wizjera i LCD. Mam w nim zaznaczone dwie opcje: automat oraz tylko LCD. Jest to bardzo proste i bardzo wygodne rozwiązanie, pozwalające mi zablokować wyświetlanie tylko na ekranie aparatu np. gdy fotografuję z biodra i przykładam aparat bardzo blisko ubrania. W takiej sytuacji czuły wizjer Nikona, który przełącza się przy odległości 6-7cm od powierzchni, utrudniałby pracę. Sony nie posiada takiego przycisku, ale tylko dlatego, że przy rozłożonym ekranie wizjer po prostu nie działa. Ustawione jest wyświetlanie tylko na LCD dopóki ekran nie zostanie złożony. Genialne i proste rozwiązanie.

Na tylnym panelu w Nikonie znajdziemy również przełącznik pomiędzy trybem fotografowania i filmowania. W sony tryby filmowe są dostępne poprzez dostęp z kółka trybów. Istnieje tutaj też pewne ograniczenie. Aby w sony w trybie filmowym zmieniać tryby np. pomiędzy P,S,A,M, musimy zmieniać to z poziomu menu. Jeżeli w Nikonie chcemy szybko zmienić na tryb filmowy w manualu wystarczy przesunąć pokrętło trybów na M i użyć przełącznika trybu pracy. Szybciej i w mojej ocenie wygodniej. Oba aparaty wyposażone są w przycisk „AF-ON”. Przyjemnym dodatkiem w Nikonie jest również ekran OLED na górnej części body, który pokazuje najważniejsze nastawy. Sony nie jest wyposażony w górny ekran, wszystkie informacje odnośnie ustawień musimy wywnioskować z ekranu LCD. Podczas ślubów używam jednak w 70% trybu pół automatycznego, w którym jedną nastawą jaka mnie interesuje jest kompensacja ekspozycji. Można więc łatwo domyślić się, że nie jest to dla mnie funkcja „must have”. Górny ekran oczywiście jednak lepiej mieć, niż nie mieć. Przydał mi się np. podczas fotografowania mieszkań, gdzie musiałem przez cały czas mocno czuwać nad wysokością ISO i wartością przysłony.

Biorąc do ręki sony od razu rzuca się w oczy więcej przycisków konfigurowalnych. Pod palcem wskazującym znajdziemy spust aparatu oraz dwa przyciski, pod które można dopisać dowolne funkcje. W nikonie sprawa ma się trochę inaczej, ponieważ obok spustu znajdziemy również przyciski, mają one jednak predefiniowane funkcje odpowiadające za: włączanie nagrywania, iso oraz kompensację ekspozycji. Nie znaczy to jednak, że w Z6 nie możemy zmienić ich działania. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby np. pod przyciskiem nagrywania w trybie fotografowania ustawić zmianę trybu pracy AF, a pod AF-ON, 100% zooma aby upewnić się gdzie faktycznie jest ostrość. Ale spokojnie, w obu aparatach zawsze jest tam gdzie chcemy. Sony na pewno zapewnia więcej opcji konfiguracji np. głównego wybieraka/pokrętła dostępnego pod kciukiem, każdy przycisk (góra, dół, prawo, lewo) możemy dowolnie skonfigurować. W Nikonie nie jest to dostępne. Z6 ma jednak dwa dodatkowe przyciski funkcyjne obok obiektywu, do których dostęp jest bardzo przyjemny i z których korzystam na co dzień. Podsumowując: sony dokłada od siebie delikatnie więcej opcji konfiguracji, ale nie uważam, żeby Nikonowi czegokolwiek w tej kwestii brakowało.

Spust migawki i włącznik – te dwa elementy zostały lepiej zrealizowane w aparacie firmy Nikon. Włącznik ma pewniejszy i słyszalny „klik”, a spust migawki po prostu działa lepiej. To tak jakbym tłumaczył Wam dlaczego jeden widelec trzyma się lepiej od drugiego. Po prostu tak jest i tyle, uwierzcie. Skok spustu w Z6 jest przyjemniejszy, bardziej odczuwalny i pewniejszy. Dokładnie wiem kiedy jest wciśnięty do połowy i dokładnie wiem ile siły muszę użyć aby wcisnąć go do końca. W Sony jest bardziej „płynny”, ciężej odczuć różnicę czy jest wciśnięty do połowy czy już zrobione zostało zdjęcie. Szczególnie irytowało mnie to w trybie cichej migawki, gdzie nie wiedziałem tak naprawdę ile zdjęć zostało już zrobionych.

Jako jedną z niezaprzeczalnych zalet Nikona, jest czas potrzebny do wybudzenia aparatu. Bardzo często zdarza mi się na reportażu napotkać interesującą sytuację, którą chciałbym sfotografować, ale aparat pozostaje wyłączony na szelkach. Postanowiłem zasymulować właśnie taką sytuację, mając oba aparaty wyłączone. Czas potrzebny od włączenia Nikona Z6 do wykonania pierwszego zdjęcia (już wliczając czas potrzebny na wyostrzenie) to 1,7-2,3 sec. Czas potrzebny w Sony to około 2,7-3,1 sec. Jeżeli Nikon przejdzie w tryb stand-by, czas potrzebny do wykonania pierwszego zdjęcia (również z wyostrzeniem) to około 1,3 sec, w Sony: 2,5 sec.

Nikon Z6 i Sony A7III - Ekran i wizjer

źródło: https://mirrorlesscomparison.com/

Jeżeli miałbym określić aspekt, w którym Nikon bije na głowę A7III, byłby to ekran i wizjer. Jak już wspomniałem w recenzji Z6, wizjer elektroniczny w tym aparacie jest obłędny. Wizjer jest bardzo ostry, wyraźny i nawet w ciemnych warunkach nie uświadczyłem smużenia czy opóźnień. Od początku używania Z6 ekran LCD nie był moim ulubionym miejscem do sprawdzania jak zdjęcia wyglądają, bo miałem wrażenie że lekko przekłamuje kolory i są one bardziej nasycone niż w wizjerze. Po próbie zmiany kolorów wyświetlacza było lepiej, ale nadal kolorystyka w wizjerze pozostawała wierniejsza.

Wizjer i ekran w Sony to zupełnie inna bajka. Zacznę może od rozdzielczości wizjera i ekranu. W Z6 rozdzielczość wizjera wynosi 3 690 000, a ekranu 2 100 000 przy wielkości 3,2 cala. W Sony rozdzielczość wizjera to 2 359 000, a ekran LCD to 921 600 przy wielkości 3 cali. Robi to naprawdę gigantyczną różnicę. Nawet w dobrych warunkach oświetleniowych, w wizjerze Sony często uświadczymy pikselozy, lekkiego smużenia i ogólnego poczucia tandetności. I tak, wielu użytkowników zapewne powie że można się do tego przyzwyczaić. Oczywiście, że tak. Nie zmienia to jednak faktu, że ten czynnik niesamowicie wpływa na komfort pracy oraz precyzyjność w doborze „momentu”, np. podczas fotografowania na Sali. Ekran LCD w Sony również nie jest najlepszym elementem tego aparatu. Gdy decydowałem się na zakup tego aparatu, jeden z moich znajomych, który od dłuższego czasu „był” już w Sony, powiedział mi, że ekran i wizjer w tym aparacie nie służą do oglądania zdjęć, a jedynie do podglądu kadrowania. Staram się do tego przyzwyczaić, ale na tym polu Nikon zdecydowanie zyskuje więcej mojej sympatii.

Nikon Z6 i Sony A7III - jakość zdjęć / kolory / ISO

Jeżeli chodzi o ogólną jakość zdjęć, oba aparaty generują bardzo podobny obrazek pod kątem szczegółowości i szumów. Zakres ISO jest identyczny, ale aparaty różnie radzą sobie z pracą na wyższych czułościach. O ile nie widać różnicy w pracy nad zdjęciami do około 12 000 ISO, o tyle na wyższych czułościach widać lekką przewagę na stronę Nikona. Szum w Sony jest gruby i solidny, natomiast Nikon zdaje się delikatnie odszumiać obrazek pomimo wyłączonych wspomagaczy. Nie wiem co dzieje się w oprogramowaniu, ale to obrazek końcowy z Nikona trafia do mnie bardziej. Nie robiłem dokładnego porównania, bo na wartościach użytkowych do około 12000 – 16000 nie widać za bardzo różnicy. Jeżeli ktoś chce porównać wyższe wartości, zapraszam do tego porównania. Wynika również z niego, że w kwestii filmowania na wysokich czułościach Sony radzi sobie lepiej. Zostawiam to ocenie filmowców.

Kolejny temat, który chciałem bardzo szczegółowo zbadać, to charakter generowanych przez porównywane aparaty kolorów. I wyjaśnijmy sobie to na początku. Czy to Nikon, Sony czy Canon, uważam że raw z każdego systemu da się doprowadzić do takiego samego efektu końcowego, różnicą będzie na pewno czas potrzebny do np. wyrównania pomarańczowych zafarbów Nikona. A czy nie właśnie nie o optymalizację czasu pracy i większą przyjemność z obróbki chodzi nam wszystkim? Oczekuje od aparatu, że wyjściowy plik będzie po prostu wymagał dopieszczenia, a nie gruntownych korekcji aby wyzbyć się mankamentów matrycy. Za czasów Nikona D750 było różnie, w niektórych warunkach kolor skóry był bardzo trudny do opanowania, szczególnie w ciemniejszych, często wypełnionych trudnym kolorowym światłem, kościołach. Po zmianie na Z6 lekko odżyłem, kolory były przyjemniejsze, łatwiejsze do opanowania, ale pomarańczowe naleciałości Nikona nadal dawały o sobie znać. Gdy pojawiło się u mnie Sony, w końcu mogłem sprawdzić jak radzi sobie w bezpośrednim porównaniu z rywalem ze stajni Nikona.

Jeżeli chodzi o warunki testowe, nie miałem możliwości pozyskania dwóch takich samych obiektywów pod oba systemy, więc używanie dwóch obiektywów może być jedynym aspektem wprowadzającym ewentualny „błąd pomiarowy”. Na Sony zapięty był Samyang 45mm 1.8, a na Nikonie Nikkor 50mm 1.8G przez adapter FTZ. Aparaty miały identycznie ustawione parametry picture control, auto balans bieli (z racji, że tego trybu używam w 97% mojej pracy postanowiłem zbadać również jak aparaty radzą sobie na tym polu) oraz narzucone identycznie ustawienia. Rawy zrzucone zostały do Capture One z silnikiem w wersji 8, a profil ICC zostawiłem domyślny.

Zacznę może od tego, że Sony zdecydowanie lepiej celuje z auto balansem bieli. Zauważyłem to już podczas pierwszych testów, a bezpośrednie porównanie z Nikonem ukazało to tylko dokładniej. Tam gdzie Sony zachowało prawdziwy, ciepły nastrój, Nikon postanowił ochłodzić całość. W drugą stronę, gdzie Sony zachowało prawdziwy, ciepły ale nie przesadzony look, Nikon postanowił zalać wszystko… pomarańczowym „nie wiadomo czym”. Oczywiście, to jedno pociągnięcie suwaka odpowiadającego na WB. Jestem jednak zdania, że praca na plikach które wejściowo prezentują się dobrze, jest po prostu prostsza i przyjemniejsza.

Sony zdecydowanie łagodniej traktuje kolory. Z mojego niezbyt profesjonalnego porównania (wszystko za sprawą akcji #zostańwdomu i tego, że jedyna wycieczka na jaką się porwałem to wyjście do oddalonego o 200 metrów lasu) wynika, że kolory z Nikona są bardziej nasycone, bardziej pokreślone. Może przy określonych rodzajach preferencji fotografów byłaby to zaleta, ale da mnie jest to ewidentna wada. Wolałbym sam decydować o większym nasyceniu kolorów, a nie musieć go redukować. Obrazek z Sony jest po prostu bardziej zbliżony do rzeczywistości, którą obserwujemy gołym okiem. Widać to doskonale przy pierwszym portrecie, zrobionym z ostrym zachodzącym słońcem.

Reasumując: Nie znalazłem momentu, w którym Sony okazałoby się gorsze pod względem kolorów. Natomiast jak mogliście zaobserwować, przedstawiłem Wam kilka sytuacji, w których kolory Nikona były zbyt nasycone, a auto balans bieli okazał się niecelny. Zobaczcie kilka przykładów, te same warunki, te same ustawienia, po lewej Nikon, po prawej Sony. Czyste zdjęcia prosto z aparatów.

nikon z6 czy sony a7iii nikon z6 czy sony a7iii
nikon z6 czy sony a7iii nikon z6 czy sony a7iii
nikon z6 czy sony a7iii nikon z6 czy sony a7iii
nikon z6 czy sony a7iii nikon z6 czy sony a7iii
nikon z6 czy sony a7iii nikon z6 czy sony a7iii
nikon z6 czy sony a7iii nikon z6 czy sony a7iii
nikon z6 czy sony a7iii nikon z6 czy sony a7iii

Nikon Z6 autofocus \ Sony A7III autofocus

Zaczynamy według powszechnej opinii najszerzej omawianą i najczęściej dyskutowaną kwestię w wojnie Sony vs Nikon. Który AF jest lepszy? Wydawałoby się, że porównywanie Nikona z 273 punktami AF z Sony który owych punktów posiada 693 jest totalnie bezcelowe. Zacznę może od omówienia moich spostrzeżeń w każdym sprzęcie osobno, a później przejdę do porównania.

AF w Nikonie: Gdy kupiłem ten aparat, AF był na zupełnie innym poziomie niż teraz. Eye AF raczkował, a tryb AF-C choć był wystarczający aby przynosić około 95% ostrych zdjęć, mógł radzić sobie w niektórych warunkach jeszcze lepiej. Wszystko zmieniło się jednak za sprawą aktualizacji oprogramowania, które po kolei dodawały nowe funkcje oraz zmieniały poziom na jakim stał autofocus. Na chwilę obecną jest bardzo dobrze. Uważam, że jedynym powodem ok. 4-6% nieostrych zdjęć jest moja opóźniona reakcja lub niedopasowanie punktu AF w idealnym miejscu. Sprzęt radzi sobie świetnie w każdych warunkach. Słyszę bardzo dużo głosów, że AF na ciemnej sali podczas tańców nie gwarantuje pewności w kwestii AF. Nie zgadzam się z tym. Używam w takich warunkach trybu AF-C z punktem AF o wielkości wide-s i według mnie działa świetnie. Wróciłem do zdjęć studniówkowych z początku lutego i prześledziłem ile klatek na 100 okazało się nieostrych. Na 100 zdjęć w ciemnej sali tanecznej Nikon chybił 6 razy.

Wykrywanie twarzy i oka na ten moment również działa bardzo dobrze. Czy z bliższej odległości przy portretach, czy oddalając się od obiektu, aparat pewnie trzyma ostrość na oku. Zainteresowanych stricte tematem eye-af odsyłam do tego filmikuJared Polin idealnie pokazał działanie śledzenia i eye af po ostatnim updacie. Sprawdźcie w 0:55.

Co może okazać się dla niektórych dużym gamechangerem (w moim przypadku tak właśnie było). Dostęp do ustawień AF można zbindować pod klawisz włączania nagrywania. Skutkuje to tym, że jednym przytrzymaniem przycisku i delikatnym przesunięciem tylnego kółka jesteśmy w stanie przełączać się pomiędzy pojedynczym małym polem, a auto wykrywaniem twarzy i śledzeniem obiektu. W moim przypadku pozwala to płynnie przełączać się np. gdy fotografuję ogólne sceny z dużej odległości i nie chce polegać na face detection, a pomiędzy fotografiami gdzie postacie zajmują już więcej miejsca w kadrze i wiem że mogę oddelegować moją świadomość jedynie do kadrowania, mając pewność że AF utrzyma się na twarzy. Nikon oferuje dodatkowo bardzo przyjemny feature, którego w sony brakuje, chodzi mi o zmianę twarzy lub oka na którym skupiamy ostrość. W nikonie przy używaniu trybu eye AF wystarczy przesunąć wybierak w prawo lub lewo aby zmienić śledzone oko lub twarz. Jest to bardzo wygodne i pozwala szybko wybrać odpowiednią osobę gdy w kadrze znajduje się ich więcej. Ostatni update w Nikonie, oznaczony jako 3.0 wprowadził również zmiany w działaniu śledzenia obiektu. Aby go uruchomić, musimy przejść w tryb wykrywania twarzy lub oka, oraz wcisnąć ustawiony uprzednio przycisk. Cała operacja zmiany z pojedynczego punktu AF na tryb śledzenia zajmuje po przyzwyczajeniu się do tej funkcji około jednej sekundy. Tryb śledzenia działa, całkiem sprawnie, ale gubi się gdy obiekt rusza się szybko i dynamicznie zmienia swoją pozycję w kadrze. Używałem tego trybu np. przy poruszającej się w plenerze parze Młodej, która szła w moją stronę. Zajmowali około 20% kadru, a ja fotografowałem z daleka 85mm. Wykrywanie obiektu działało świetnie, wszystkie zdjęcia były trafione. Natomiast próby podczas tańca były różne, czasem seria 10 zdjęć była trafiona idealnie, a za drugim razem ostre były 3 na 10 klatek. Podsumowując to co dzieje się w Nikonie: Autofocus z jakim pierwsza sztuka tego aparatu opuściła fabrykę, to jak okrojony tryb demo tego co mamy aktualnie. W mojej opinii obecny autofocus radzi sobie świetnie.

AF w Sony: AF w Sony, jest po prostu lepiej zaprojektowany i lepiej wymyślony. Dlaczego? Śpieszę z odpowiedzą. Połączenie fotografowania za pomocą pojedynczego punktu AF w trybie AF-C z równoczesnym wykrywaniem twarzy i oka to majstersztyk. Zwykle fotografuje z jednym, małym punktem AF który pozwala mi zachować precyzję i kontrolę nad AF. Dodatkowo gdy w kadrze pojawia mi się postać, którą chcę sfotografować wciskam odpowiednio skonfigurowany przycisk (w moim przypadku AEL), i mam 100%, że ostrość znajdzie się na twarzy. Wybitnie proste i wybitnie wygodne rozwiązanie. Pozwala ono odciąć myślenie o ostrości i skupić się na kadrowaniu. Zarówno tryb AF-C jak i wykrywanie oka działa w sony bardzo dobrze. Nie było sytuacji w której aparat przesadnie gubiłby się z ostrością. AF jest bardzo celny i pewny.

Tryb śledzenia uruchamia się tutaj delikatnie inaczej, bo jest on po prostu osobnym „trybem” działania AF. Używam przycisku C2, aby wywołać ustawienia AF i dwoma obrotami kółka jestem już w trybie śledzenia. Czas do uruchomienia: około sekundy. Tryb śledzenia działa tutaj wybitnie dobrze. Wielu z nas za czasów lustrzanek używało trybu AF-S, aby najpierw wyostrzyć w pożądanym miejscu, a następnie ustawić kadr. To rozwiązanie niosło za sobą oczywiście ryzyko nieostrości, wynikającej z przemieszczenia płaszczyzny ostrości. Tryb śledzenia w Sony pozwala działać w taki sam sposób, jednak mając pewność że ostrość zawsze będzie w zakładanym miejscu. Taki sposób fotografowania to niewątpliwy upgrade w czasie reakcji. Nie musimy tracić czasu na przesuwanie punktu AF grzybkiem. Możemy wycelować środkowym punktem w miejsce w którym chcemy skupić ostrość, a następnie trzymając przycisk AF do połowy przekadrować. Dodatkowo w tym trybie cały czas działa wykrywanie twarzy i oka, które możemy aktywować osobnym przyciskiem.

Podsumowując temat AF:

AF-C z pojedynczym polem ostrości działa bardzo porównywanie w obu aparatach. Jest oczywiście na bardzo dobrym poziomie. Warto wspomnieć, że w Sony można wybrać trzy wielkości punktu, a w Nikonie tylko dwie. W Nikonie brakuje precyzyjnego punktu małego.

Wykrywanie twarzy i EYE AF jest w Sony nadal schodek wyżej. Wrażenie „trzymania oka”  jest pewniejsze, a samego trybu nie trzeba osobo uruchamiać, bo po prostu cały czas działa „w tle”. Wystarczy przypisać do niego osobny przycisk, a nie jak w Nikonie zmieniać tryb działania AF. Zmiana owego trybu zajmuje sekundę, ale jednak w sony można zareagować natychmiastowo. Wiele razy zdarzyło mi się podnosić aparat do oka i już wtedy przyciskać przycisk odpowiedzialny za EYE AF. Po prostu wiedziałem że gdy przyłożę aparat do oka, ostrość będzie już na twarzy. W Nikonie musiałbym szybko przełączyć tryb na eye af, lub manewrować szybko grzybkiem.

Tryb śledzenia jako osobny tryb, w którym możemy również wybrać wielkość pola AF, to również ogromny plus dla Sony. Co prawda Nikon po ostatnim update ma coraz wygodniejszy tryb śledzenia, ale punkt cały czas pozostaje duży, więc ciężko używać go jako głównego narzędzia.

Wiele osób przed napisaniem tej recenzji pytało mnie: Czy AF w Sony różni się względem Nikona tak bardzo, że pozwala zrobić lepsze zdjęcia? AF w Sony jest na pewno przyjemniejszy w użyciu, bo nie trzeba manewrować pomiędzy trybami aby skorzystać z dobrodziejstw takich jak EYE-AF, po prostu działają one cały czas i jednym kliknięciem możemy je wywołać. Nie uważam jednak, aby na obecnym poziomie pozwalał on dokonać czegoś więcej niż autofocus prezentowany przez Nikona. Zmiana systemu z Nikona na Sony sprawi, że autofocus będzie działał pewniej i wygodniej, ale nie sprawi ona, że zaczniecie robić lepsze zdjęcia.

Responsywność Nikona Z6 i Sony A7III

Pamiętacie uczucie związane z lustrzankami, gdzie każde dotknięcie spustu migawki było „czuć”? Przez drgania aparatu związane z ruchem migawki dokładnie wiedzieliście kiedy zdjęcie zostało zrobione, a reakcja na przycisk była natychmiastowa. Mam jeden problem z Sony, który swoje podłoże ma właśnie w tym zagadnieniu. Uwielbiam fotografować w trybie zdjęć pojedynczych, uważam wtedy że mam największą możliwość nad kontrolowaniem momentu w którym zdjęcie zostanie uwiecznione. W Nikonie reakcja na spust migawki zawsze jest natychmiastowa, a sam efekt blackout gdzie nie widzimy w wizjerze nic trwa ułamek sekundy. Ten ułamek sekundy nie jest jednak na tyle denerwujący, aby wyrzucić mnie z akcji. Czy to fotografując w trybie pojedynczego zdjęcia, czy w trybie serii, blackout w Nikonie jest bardzo delikatny, przez co aparat wydaje się dużo bardziej responsywny.

W Sony sytuacja ma się trochę inaczej. Blackout jest tutaj bardziej zauważalny i odczuwalny. Wpływa on na mnie w taki sposób, jakbym został wyrzucony z akcji i musiał na nowo analizować co znajduje się w kadrze, gdy już odzyskam „wizję”. Jeżeli w Nikonie czarny ekran to jedno „klik”. W Sony jest to „klik klik”. Ten właśnie element i idące za nim konsekwencję pokazuje poniższy filmik. Zwróćcie uwagę ile razy kliknąłem spust migawki, a ile zdjęć zostało wykonanych i porównajcie to z Nikonem. W drugim przypadku każdy moment dotknięcia spustu migawki równa się zapisanemu zdjęciu, w Sony jestem niestety zdany na łaskę blackoutu.Gwoli wyjaśnienia, w Sony sytuacja pogarsza się jeszcze bardziej gdy włączymy podgląd zdjęć, wtedy aparat zdaje się zwalniać jeszcze bardziej. U mnie oczywiście podgląd pozostaje wyłączony aby usprawnić pracę.

Dlaczego tak rozwodzę się nad tym tematem? Bo co nam ze świetnych kolorów i genialnego autofocusa, gdy przez ciemność w wizjerze nie zdążymy czegoś sfotografować? Wydaje mi się to jedną z największych bolączek Sony A7III. Oczywiście problem ustępuje gdy przełączymy się na migawkę elektroniczną, jednak tej nie jesteśmy w stanie używać w każdych warunkach, szczególnie na Sali gdzie podczas fotografowania tańców wymagana jest największa pewność w kwestii połączenia idealnego splotu sytuacji a natychmiastowej reakcji aparatu na spust migawki. Pierwsza klatka w obu aparatach faktycznie będzie idealna, natomiast następne w Sony to trochę loteria. Koronnym argumentem fanów Sony będzie pewnie to, żebym przełączył się na serię i skończył wyszukiwać sobie problemów. Otóż, w mojej opinii nie tędy droga. Nie umiałbym stać się fotografem robocopem, który strzela seriami na prawo i lewo.

Nikon Z6 i Sony A7III - bateria

Tak jak pisałem już w recenzji Z6, za pomocą tego aparatu robię około 1100-1300 zdjęć na jednej baterii. Mówię tutaj o realnym zużyciu podczas dnia ślubu, gdzie fotografuję 50/50 za pomocą wizjera i LCD. Mało wyłączam aparat, raczej zwisa on na szelkach w trybie czuwania. W Sony w takich samych warunkach udało mi się uzyskać wynik na poziomie 1400 – 1500 klatek. Oba aparaty radzą sobie w tej kwestii podobnie. Inaczej sytuacja ma się wtedy, gdy np. używam aparatu przez 3 dni w taki sposób, że raz na kilka godzin podnoszę go i robię np. kilkanaście zdjęć po czym odkładam. W takim „systemie mieszanym” bateria w Z6 potrafiła rozładować się w 400 – 600 klatek, a gdy jej poziom osiągnął 0%, bateria w Sony pokazywała jeszcze 1/3 pojemności.

Nikon Z6 i Sony A7III - bateria

Źródło: https://mirrorlesscomparison.com/

Tak jak wspomniałem na początku rozdziału o kartach XQD w recenzji Nikona. Wolałbym aby znalazły się w nim dwa sloty na karty pamięci. W sony są dwa sloty, rozwiązuje to sporo spraw i pozwala pracować z „czystszą głową”. Nie znaczy to, że fotografując Nikonem jestem w stresie bojąc się o utratę zdjęć. Dobrze rozwinięty system auto backupu i sam fakt jakości wykonania XQD pozwalał mi fotografować ze spokojem, jednak jak dobre nie byłyby te karty, element niepewności zawsze pozostaje. Zgrywanie materiału co prawda trwa dłużej, szczególnie gdy jest to 2,5k zdjęć do zgrania po weselu, ale nigdy nie był to dla mnie najważniejszy wyznacznik. Koszty przy zakupie kilku kart XQD również dają się we znaki.

Dla wygodnej i bezpiecznej pracy należałoby mieć na reportaż 3 karty po 64GB, aby po każdym ważnym elemencie ją zmienić i odstawić do torby (np. po przygotowaniach, po kościele i pakując się do domu). Koszt trzech kart 64GB to około 2000zł. Trzy szybkie karty SD (Sony – read 260mb/s, write 100 mb/s) o wielkości 64GB i jedna karta 32GB na pliki JPEG to koszt około 730 zł. Natomiast trzy niezbyt wyczynowe pod względem prędkości karty Sandiska 64 GB i jedna karta 32GB na pliki JPEG to koszt 225zł. Czuć różnicę.

Źródło: https://mirrorlesscomparison.com/

Na tym etapie warto również wspomnieć o tym, że do kart XQD potrzebny jest dodatkowy czytnik, którego koszt to około 250zł. Koszt dobrego czytnika SD to około 100zł, przynajmniej tyle płaciłem za mój, którym posługuje się już od lat, a polecany był przez osoby odzyskujące dane. Dodatkowo, podstawowy czytnik SD znajdziecie często w laptopach, bo jest to standard. Wtedy bez dodatkowych urządzeń, np. w trasie, jesteście w stanie zgrać dane. Czytnik XQD to kolejna rzecz do zabrania.

Nikon Z6 i Sony A7III - Stabilizacja matrycy

Oba aparaty wyposażone są w IBIS, czyli stabilizacje drgań matrycy. Z tym, że w Nikonie działa ona lepiej. Wiarygodnym testem jest dla mnie próba wykonania ostrego zdjęcia stojąc, z ręki. W Nikonie przy obiektywie 50mm udało mi się zejść do czasu 1/10. W Sony przy obiektywie 45mm jest to możliwe dopiero na czasie 1/25. Nie twierdzę, że jest to niesamowicie ważne, ale często zdarza mi się używać takich czasów gdy np. zamrażam coś lampą i chce mieć rozmyte tło z tyłu. Rozmyte, a nie poruszone, a wtedy stabilizacja bardzo się przydaje.

Cicha migawka i tryb seryjny w Nikonie Z6 i Sony A7III

Oba aparaty wyposażone są w tryb seryjny, który może okazać się przydatny w niektórych sytuacjach. I tak Nikon oferuje 12fps, przy pojemności bufora rzędu 37 pełnowymiarowych plików RAW i 44 JPEG’ów maksymalnej wielkości. Na papierze Sony oferuje mniej, bo 10fps. Należy jednak wspomnieć, że rozmiar bufora jest tutaj imponujący i wynosi on 40 nieskompresowanych plików RAW i 89 skompresowanych. Liczba JPEG’ów możliwa do pomieszczenia się w buforze to 177. Mogłoby się wydawać, że Nikon w tej kwestii oferuje więcej, jednak bardziej praktyczna i na co dzień mająca większe znaczenie jest dla mnie dużo większa pojemność bufora w Sony.

Oba aparaty oferują tryb migawki elektronicznej, który działa bardzo podobnie i satysfakcjonująco. Oczywiście musimy liczyć się z efektem rolling shutter i bandingiem w sytuacji gdy pojawia się sztuczne światło. Jest to jednak bardzo przyjemny feature, z którego korzystam bardzo często. Poniżej możecie zobaczyć porównanie obu aparatów pod względem rolling shutter przy krótkich czasach.

źródło: https://mirrorlesscomparison.com/

Manualne obiektywy i focus peaking w Nikonie Z6 i Sony A7III

Współpraca z manualnymi obiektywami i Focus peaking w obu aparatach jest na bardzo podobnym poziomie. Istnieje możliwość wyboru koloru oraz „siły” peakingu. Warto jednak wspomnieć, że na ten moment do Sony możemy podpiąć adapter Techart PRO, który z obiektywów manualnych z mocowaniem Leica M robi nam obiektywy z autofocusem. Taki adapter nie jest dostępny dla Z6. Jeżeli chcielibyście poczytać o tym temacie więcej to zapraszam do wpisu (https://dawidmazur.pl/techart-pro-autofocus-w-manualnych-obiektywach/) Dawida, który opowiedział o tym temacie szerzej.

Nikon Z6 i Sony A7III - filmowanie

Generalnie nie filmuję, a jeśli zdarza mi się to naprawdę od święta i bardzo amatorsko. Nie opowiem Wam więc za dużo o możliwościach video, ewentualnie odeślę Was do tego materiału, w którym bardzo zwięźle zostało wszystko podsumowanie (https://www.youtube.com/watch?v=ee4N1ebGf9Y&t=450s). Jak wspomniałem w części o ergonomii, Nikon posiada bardzo wygodny przełącznik pomiędzy trybem fotografowania na filmowania, który na pewno okaże się przydatny dla osób, które podczas fotografowania często przełączają się na opcję video, lub w drugą stronę.

Nikon Z6 i Sony A7III - lampy błyskowe

Zarówno w systemie Nikona jak i Sony znajdziemy spory wybór lamp błyskowych. Osobiście do Nikona używam zestawu lamp Yongnuo (model 685), który zapewnia świetną proporcję ceny do jakości. Jeżeli chodzi o temat lamp błyskowych w Sony, to pozwolę sobie odesłać Was do eksperta od tego tematu, czyli Dawida Mazura, który w swoim poście o lampach błyskowych do Sony wyczerpał temat 🙂

Porównanie kosztów systemów oraz dostępność sprzętu i obiektywów

Rozważmy na początku ceny samych body. Źródłem cen będą najpopularniejsze polskie sklepy z elektroniką, lub takie w których sam się zaopatruję (fotopoker.pl, fotoaparaciki.pl). Nie uwzględniam promocji i cashback, które zdarzają się cyklicznie i pozwalają niekiedy na znaczące obniżenie ceny zestawu.

Z6A7III
Cena body7 599 zł8 095 zł

Ceny najpotrzebniejszych akcesoriów:

 Z6  A7III 
Adapter FTZ do obiektywów Nikon F1 059 zł – 
Przykładowa szybka karta 64 GB (Nikon – XQD, Sony – SD)630 zł235 zł
Czytnik kart250 zł80 zł
Oryginalny, dedykowany akumulator299 zł335 zł
SUMA2 238 zł650 zł
SUMA BEZ ADAPTERA FTZ1 179 zł650 zł

Przygotowałem dla Was również podsumowanie cenowe zaopatrzenia się w pełen zestaw potrzebny do rozpoczęcia pewnej i bezpiecznej pracy. Potrzebujemy dwóch aparatów, jeżeli pracujemy w Nikonie i mamy zapas obiektywów F również adapter. Potrzebne są również karty pamięci, minimum po dwie 64GB do każdego aparatu. Przyjąłem, że w Sony będziemy używać kart z wyższej półki, które pozwolą na szybki zapis zdjęć. Przyjęcie tutaj tańszych i wolniejszych kart zmniejszyłoby koszt zestawu o jakieś 500zł. W przypadku Sony potrzebne będą jeszcze dwie karty na zapis plików JPEG. Czytnik kart i zapas akumulatorów to oczywistość.

Z6A7III
2x body15 198,00 zł16 190,00 zł
Adapter FTZ1 059,00 zł – 
4 x Szybka Karta 64GB2 520,00 zł940,00 zł
2x karta 64GB na JPEG – 140,00 zł
Czytnik kart250,00 zł80,00 zł
4x akumulator1 196,00 zł1 340,00 zł
SUMA20 223,00 zł18 690,00 zł
SUMA bez adaptera FTZ w Nikonie19 164,00 zł18 690,00 zł

Jak już słyszeliście we wstępie, jeden z głównych problemów jakie dotknęły mnie w Nikonie to mała dostępność obiektywów. Samo podsumowanie możliwości konfiguracji obiektywów które możemy wykorzystać do pracy to temat na osobny artykuł. Powiem bardzo krótko, na ten moment w Sony wybór sensownych szkieł jest większy. Dużą zaletą Nikona jest możliwość wykorzystania obiektywów z bagnetem F od lustrzanek. Ich podpięcie jest możliwe przez adapter FTZ i działają świetnie. Jeżeli chcielibyście poczytać o tym więcej, zapraszam do mojej poprzedniej recenzji (https://rafalmazur.com.pl/recenzja-nikon-z6/). Możliwe, że za jakiś czas w końcu doczekamy się premier obiektywów zewnętrznych firm do Nikona, a wtedy sytuacja diametralnie się zmieni. Na ten moment w kwestii dostępności obiektywów stawiam plus dla Sony.

Rabaty w Fotoforma.pl dla czytelników mojego bloga

Mam dla Ciebie miłą informację. Dotarłeś już prawie do podsumowania. Zanim jednak przeczytasz wnioski jakie wynoszę z tego porównania, chciałbym poinformować Cię o rabatach na sprzęt, który specjalnie dla moich czytelników udzieliła firma Fotoforma. Jeżeli planujesz zakup jednego z opisywanych aparatów przejdź w odnośnik poniżej, aby dowiedzieć się więcej szczegółów o atrakcyjnych rabatach.

Porównanie kosztów systemów oraz dostępność sprzętu i obiektywów

Rozważmy na początku ceny samych body. Źródłem cen będą najpopularniejsze polskie sklepy z elektroniką, lub takie w których sam się zaopatruję (fotopoker.pl, fotoaparaciki.pl). Nie uwzględniam promocji i cashback, które zdarzają się cyklicznie i pozwalają niekiedy na znaczące obniżenie ceny zestawu.

Z6A7III
Cena body7 599 zł8 095 zł

Ceny najpotrzebniejszych akcesoriów:

 Z6  A7III 
Adapter FTZ do obiektywów Nikon F1 059 zł – 
Przykładowa szybka karta 64 GB (Nikon – XQD, Sony – SD)630 zł235 zł
Czytnik kart250 zł80 zł
Oryginalny, dedykowany akumulator299 zł335 zł
SUMA2 238 zł650 zł
SUMA BEZ ADAPTERA FTZ1 179 zł650 zł

Przygotowałem dla Was również podsumowanie cenowe zaopatrzenia się w pełen zestaw potrzebny do rozpoczęcia pewnej i bezpiecznej pracy. Potrzebujemy dwóch aparatów, jeżeli pracujemy w Nikonie i mamy zapas obiektywów F również adapter. Potrzebne są również karty pamięci, minimum po dwie 64GB do każdego aparatu. Przyjąłem, że w Sony będziemy używać kart z wyższej półki, które pozwolą na szybki zapis zdjęć. Przyjęcie tutaj tańszych i wolniejszych kart zmniejszyłoby koszt zestawu o jakieś 500zł. W przypadku Sony potrzebne będą jeszcze dwie karty na zapis plików JPEG. Czytnik kart i zapas akumulatorów to oczywistość.

Z6A7III
2x body15 198,00 zł16 190,00 zł
Adapter FTZ1 059,00 zł – 
4 x Szybka Karta 64GB2 520,00 zł940,00 zł
2x karta 64GB na JPEG – 140,00 zł
Czytnik kart250,00 zł80,00 zł
4x akumulator1 196,00 zł1 340,00 zł
SUMA20 223,00 zł18 690,00 zł
SUMA bez adaptera FTZ w Nikonie19 164,00 zł18 690,00 zł

Jak już słyszeliście we wstępie, jeden z głównych problemów jakie dotknęły mnie w Nikonie to mała dostępność obiektywów. Samo podsumowanie możliwości konfiguracji obiektywów które możemy wykorzystać do pracy to temat na osobny artykuł. Powiem bardzo krótko, na ten moment w Sony wybór sensownych szkieł jest większy. Dużą zaletą Nikona jest możliwość wykorzystania obiektywów z bagnetem F od lustrzanek. Ich podpięcie jest możliwe przez adapter FTZ i działają świetnie. Jeżeli chcielibyście poczytać o tym więcej, zapraszam do mojej poprzedniej recenzji (https://rafalmazur.com.pl/recenzja-nikon-z6/). Możliwe, że za jakiś czas w końcu doczekamy się premier obiektywów zewnętrznych firm do Nikona, a wtedy sytuacja diametralnie się zmieni. Na ten moment w kwestii dostępności obiektywów stawiam plus dla Sony.

Podsumowanie - Nikon Z6 czy Sony A7III?

Jeżeli dotrwaliście do końca, to szczerze gratuluję. Zdaję sobie sprawę z tego jak obszerny jest ten artykuł, jednak aby porównać wszystkie ważne aspekty, taka objętość była potrzebna. Poniżej znajdziecie tabelkę opisującą wszystkie wspomniane kategorie. Dla każdego z nich postanowiłem rozdzielić po 3 pkt, kierując się wszystkim tym o czym napisałem powyżej (1 – rozwiązanie złe, 2- rozwiązane poprawnie, 3 – rozwiązane bardzo dobrze):

KategoriaNikon Z6Sony A7III
Wykonanie23
Ergonomia32
Czas wybudzania32
Ekran31
Wizjer31
Bateria23
Karty pamięci13
Jakość zdjęć33
Kolory23
ISO33
Stabilizacja matrycy32
Cicha migawka33
Tryb seryjny23
Autofocus (ogólnie)23
Tryb AF-C z pojedynczym punktem33
Tryb AF-C ze śledzeniem23
Tryb EYE-AF23
Responsywność spustu migawki31
Focus peaking33
SUMA4848

Jak widzicie, remis. I nie było to zagranie celowe. Część rzeczy lepiej rozwiązanych jest po jednej stronie, a część po drugiej. Oba aparaty zaprojektowane są do profesjonalnej pracy i oba doskonale spełniają swoje zadania. Zarówno Sony jak i Nikonem jesteście w stanie pracować, rozwijać się i czerpać radość z fotografowania. Ba, jesteście w stanie to zrobić telefonem, który macie w kieszeni. W fotografii kluczem nigdy nie był i nie jest sprzęt. Sprzęt jedynie może ułatwić Wam pracę, spowodować, że zamiast doborem ustawień i zastanawianiem się czy aparat poradzi sobie w danych warunkach, będziecie mogli skupić się na kadrowaniu i myśleniu o tym co chcecie sfotografować.

Dla wszystkich, którzy przyszli tutaj dla jasnej odpowiedzi na pytania: Co lepsze? Który aparat kupić? Odpowiem: Ten, który po przeanalizowaniu całego powyższego tekstu, bardziej wyobrażacie sobie w swojej dłoni. Pamiętajcie. Sprzęt jest tylko narzędziem.

Na obecny sezon 2020 zostaję z takim setupem jaki mam obecnie. Jedna sztuka Z6 i jedna sztuka A7III. Będzie to czas na gruntowne poznanie każdego zakamarka obu aparatów i podzielenie się z Wami opinią pod koniec roku. Do zobaczenia.

– Rafał

PS. Jeżeli tekst był dla Was przydatny, zostawcie komentarz i dajcie mi o tym znać.

PS.2 A jeżeli coś Was wkurzyło, to też zostawcie komentarz 🙂

Newsletter dla fotografów

Zapisanie do newslettera pozwoli Ci cieszyć się informacjami o nowych artykułach związanych ze sprzętem, fotograficznym workflow oraz wszystkim co spotyka nas, fotografów, na co dzień.

Adres email: