Recenzja Sigma 28-70 mm f/2.8 DG DN Sony FE – czyli o rywalizacji stałki z zoomem w mojej pracy

Przed Wami recenzja Sigma 28-70 f/2.8 DG DN dedykowanej pod bezlusterkowce. Obiektyw wydaje się ciekawa alternatywą dla droższych i większych rozwiązań, np. dedykowanych zoomów od firmy Sony.

Recenzja obiektywu Sigma 28-70 mm f/2.8 DG DN – czyli o rywalizacji stałki z zoomem w mojej pracy

Przed Wami recenzja zooma Sigma 28-70 mm f/2.8 dedykowanego pod bezlusterkowce. Test został przeprowadzony z aparatem Sony A7III. Czy obiektyw jest ciekawą alternatywą dla droższych i większych rozwiązań, tj. dedykowanych zoomów firmy Sony? Zachęcam Was do przeczytania tego krótkiego tekstu, ponieważ jeżeli staniecie przed wyborem zooma do Waszego bezlusterkowca, podjęcie decyzji będzie zdecydowanie łatwiejsze.

Przetestowanie nowego zooma Sigmy dedykowanego pod bezlusterkowce zaproponował sklep Fotopoker, któremu bardzo dziękuję za nawiązanie ciekawej współpracy i perspektywę jej kontynuacji. Przygotowanie dla Was tej recenzji przyniosło mi korzyść w postaci dokładnej analizy własnego procesu fotografowania i możliwości wykorzystania w nim obiektywów typu zoom. Ale o tym za chwilę.

Zacznę może od wyznania absolutnie szczerego i bezpośredniego: nie lubię zoomów. Tak po prostu. Od zawsze kojarzyły mi się z niezbyt przyjemnymi, nudnymi obiektywami, które są jednocześnie “do wszystkiego i do niczego”. Zamiast taszczyć ogromnego 24-70 mm wolałem postawić na jasne stałki, które oferują – w mojej opinii – fajniejszy obrazek i są “łatwiejsze” w użytkowaniu. Mówiąc o tej łatwości, mam na myśli subiektywne wrażenie, na które wpływ mają także przyzwyczajenia z wieloletniej pracy z tym rodzajem obiektywów. Pomimo że nie zmieniłem swojego zdania w kwestii obiektywów stałoogniskowych, to jednak widzę obszary, w których zoom mógłby wnieść coś pozytywnego do mojej pracy. Co roku jesteśmy świadkami, jak zmienia się rynek, na którym pojawiają się nowe produkty, które usprawniają naszą pracę.

A, jeszcze jedno. Na dole strony znajdziecie bon rabatowy, który zmniejszy kwotę Waszego zamówienia o 200zł.

Wykonanie i rozmiary

Rozmiar Sigmy 28-70 mm f/2.8 jest bardzo przyjemny i nie przeszkadza podczas fotografowania, ciężar też jest odpowiedni, a obiektyw pewnie leży w dłoni. Możemy to uznać za jedną z największych zalet testowanego szkła. Jasny zoom w kompaktowej wersji, absolutnie bez kompromisów. W dotyku jest bardzo zbliżony do innych szkieł Sigmy, np. z serii Art, konstrukcja jest zwarta i nie mam jej nic do zarzucenia. Ogólny charakter obiektywu wyraźnie odróżnia się od mojego dotychczasowego skojarzenia z obiektywem typu 24-70 mm, czyli wielkiego i ciężkiego kawałka szkła i plastiku. I to jest bardzo dobra informacja.

Prędkość, celność i ostrość

Sigma jest całkowicie bezgłośna, a dostosowywanie autofocusu jest szybkie i precyzyjne. Podczas długiej serii z wycelowanym punktem na dynamicznie poruszającym się obiekcie obiektyw bez problemów dobierał ostrość i cała seria była trafiona. Obiekt, w tym przypadku moja Narzeczona Ola, poruszał się na huśtawce w przód i w tył.  Jedyny niekorzystny niuans to zaobserwowana przeze mnie raz czy dwa tendencja obiektywu do lekkiego gubienia ostrości przy najdłuższych zakresach ogniskowych w ciemniejszych miejscach. W kwestii ostrości nie odnotowałem błędów, podczas przeglądania zdjęć na większym ekranie nie znalazłem momentów, w których autofocus nie trafiłby w punkt, nawet w dynamicznych scenach.

ogniskowa 28 mm f/4

Dużą zaletą obiektywu jest odległość, z jakiej można ustawiać ostrość. Wynosi dokładnie 19 cm dla szerokiego kąta i 38 cm dla najdłuższej ogniskowej.

Bokeh i plastyka

Każdy wie, jak to jest z zoomami. Ich wszechstronność i dobre skorygowanie okupione jest tym, że raczej trudno oczekiwać niesamowitych emocji w tle. Są oczywiście wyjątki, czyli jasne zoomy f/2.0 Canona, ale to jednak inna liga. Specyfika Sigmy w zakresie plastyki i ogólnego charakteru szkła nie wywarła na mnie oszałamiającego wrażenia. Na próżno szukać w nim plastycznych uniesień i westchnień. W odpowiednio ustawionym tle widać jednak charakter szkieł Sigmy, czyli dość “ułożone”, ale przyjemne dla oka rozmycie.

Walory optyczne i skorygowanie

Godnym podkreślenia jest fakt, że podczas korzystania z obiektywu nie zauważyłem żadnych abberacji, a winieta jest niewielka. Praca pod światło również nie była problemem. Na ogromną pochwałę zasługuje to, jak skorygowana jest Sigma 28-70 mm, szczególnie zważywszy na półkę cenową, w której się plasuje. W porównaniu np. do Tamrona 28-75 mm f/2.8 winietowanie jest na dużo mniejszym poziomie.

Kolor

Nie zauważyłem nigdy w konstrukcjach Sigmy jakichkolwiek dominant kolorystycznych, takich jak np. w niektórych szkłach firmy Samyang. Tak samo w tym modelu nie widać istotnych zafarbów.

Cena i konkurencja

Rozpatrując kwestie zooma w podobnym zakresie ogniskowych do aparatów bezlusterkowych Sony, do wyboru mamy:

  • recenzowaną Sigmę 28-70 mm f/2.8 – w cenie 3790 zł,
  • Tamrona 28-75 mm f/2.8 – 3244 zł
  • Sony FE Carl Zeiss 24-70 mm f/4.0 – 4299 zł.
  • Sigmę A 24-70 mm f/2.8 DG DN – 5389 zł,
  • Sony G Master 24-70 mm f/2.8 – 8999 zł,

We wspomnianej półce cenowej konkurencję stanowi tak naprawdę nieco tańszy Tamron 28-75 mm f/2.8, jest on jednak odrobinę większy oraz nie zapewnia najwyższej jakości obrazu, szczególnie pod kątem rozdzielczości oraz winietowania. Kolejna półka to już prawie dwa razy droższe szkła systemowe Sony oraz Sigma 24-70 mm, plasująca się w połowie stawki.

Czy faktycznie uniwersalność to zaleta – korzystanie z zooma z mojego punktu widzenia

Ciemniejsze zoomy mają niewątpliwie jedną niezwykle pozytywną cechę: wymuszają na użytkowniku w mniejszym lub większym stopniu konsekwencję planowania tego, co znajdzie się w kadrze. Oczywistym jest, że przysłona rzędu 2.8 pozwoli nam ukryć w tle mniej niż jasne 1.4. Efekt jest taki, że więcej czasu poświęcimy zastanawianiu się, jak poukładać ciekawy kadr, unikając przy tym konfliktów. Mogłoby się wydawać, że fotografowanie zoomem jest przyjemniejsze i szybsze niż stałoogniskowym obiektywem. Dużo w tym prawdy, gdy bierzemy pod uwagę kogoś, kto dopiero uczy się obcowania z aparatem. Kitowy obiektyw 18-105 mm na pewno szybko można dostosować w celu sfotografowania jakiegoś obiektu. Ja patrzę na sprawę łatwości użytkowania inaczej.

Podczas pracy na ślubie, chrzcie lub innej imprezie zawsze mam przy sobie dwa aparaty z obiektywami o różnych ogniskowych. Moje doświadczenie stosowania ogniskowych w różnych sytuacjach pozwala mi trafnie je dobierać i zarazem odrzucić schematy głoszące, że wejście do kościoła muszę sfotografować 85-tką, a przysięgę 50-tką.  Zoom nie wprowadziłby do mojego procesu ani świeżości ani nowych możliwości, a mógłby uniemożliwić kadry, w których wspomniana przysłona rzędu 1.4 lub 1.8 pozwala uzyskać piękny plastyczny efekt. Zamiast zastanawiać się nad doborem ogniskowej w zoomie wolę sięgnąć po aparat z lewej lub prawej strony i dopasować kadr ruchem przód-tył niż kręceniem pierścieniem ogniskowej. Takie mam przyzwyczajenia i w ten sposób dobrze mi się pracuje.

Zoom zawsze kojarzył mi się z wyjazdami, spacerami i sytuacjami, w których im mniej sprzętu, tym lepiej. Faktycznie tak jest. Wybierając się na trzytygodniowy wyjazd do Indii, na który mogę zabrać tylko plecak, pewnie zapakowałbym jakiś mały zoom, który pozwoliłby sfotografować mi wszystko, co napotkam. Nie myślałbym wtedy o doborze jasnej 85-tki do portretu czy efektownego szerokiego kąta do krajobrazu, bo po prostu nie miałbym ich przy sobie. W takich momentach doceniam istotną przewagę zooma.
Zoom na pewno przyda się osobom, które po prostu lubią nim fotografować i są do niego przyzwyczajone, tak jak ja do fotografowania stałkami.

Podsumowanie

Sigma 28-70 mm f/2.8 DN DG to niewątpliwie ciekawe szkło dla osób, które lubią fotografować zoomem. W swojej półce cenowej zdecydowanie wygrywa, cechując się lepszymi walorami optycznymi oraz gabarytami. Sigma jest bardzo lekka i kompaktowa, więc na pewno przyjemnie będzie zabrać ją w dłuższą wycieczkę czy kilkudniowy wyjazd. Wiele jej zalet docenią także profesjonaliści, którzy w pracy reporterskiej potrzebują większego zakresu ogniskowych oraz dobrze skorygowanego obiektywu.

Gdzie kupić Sigmę 28-70 f/2.8 DG DN Sony FE?

Jeżeli po mojej recenzji chcielibyście kupić opisywany obiektyw, możecie to zrobić w sklepie Fotopoker, ofertę znajdziecie pod tym linkiem: https://fotopoker.pl/sigma-c-28-70-2-8-dg-dn-sony-e.html Dodatkowo, jeżeli przy zakupie skorzystacie z bonu rabatowego “RM200” – który zmniejszy kwotę Waszego zamówienia o 200zł. Ze swojej strony mogę zagwarantować, że w Fotopokerze spotka Was przemiła obsługa i bardzo dobre ceny za sprzęt.

Więcej sampli

1 komentarz do wpisu “Recenzja Sigma 28-70 mm f/2.8 DG DN Sony FE – czyli o rywalizacji stałki z zoomem w mojej pracy”

Dodaj komentarz

RAFAŁ MAZUR © 2020
FOTOGRAFIA ŚLUBNA RZESZÓW
NATURALNA FOTOGRAFIA ŚLUBNA

TEL: 513 282 763
KONTAKT@RAFALMAZUR.COM.PL

Projekt i wykonanie - whitesite.pl