Recenzja Nikon Z6 okiem fotografa ślubnego

Cześć i czołem. Jako swój debiut literacki mam dla Was recenzję Nikona Z6, mojego ostatniego nabytku sprzętowego. Powiem trochę o zaletach, o wadach i o tym jak układa mi się współpraca z nowym sprzętem. W skrócie, powiem Wam wszystko to co ja chciałbym usłyszeć przed zakupem. Stawiam na praktyczny wymiar tego czym będę się z Wami dzielił. Nie uświadczycie tutaj wykresów czy analizy danych odnośnie sensora CMOS, który siedzi w środku, a raczej moją opinię odnośnie tego jak używa się tego sprzętu na co dzień. A do czego właściwie używam aparatu? Głównie są to śluby i wszystkie zdjęcia okołoślubne – sesje narzeczeńskie, reportaże, plenery. Jeśli tym czego szukacie jest recenzja Nikona Z6 z perspektywy fotografa ślubnego – trafiliście idealnie.

Recenzja Nikon Z6 w fotografii ślubnej | Porównanie do Nikona D750 1

Nie uważam się za fanboya Nikona, ale bryła Z6 to majstersztyk. Prostota i elegancja.

Wypada mi też wspomnieć o tym, że moje poprzednie aparaty to Nikony D750, pracuję na nich od około dwóch lat. Nadszedł czas aby omówić wady i zalety bezlusterkowca jakim jest Nikon Z6 i porównać ich z pracą na starszym korpusie, czyli D750.

Jeszcze tytułem wstępu: nie pozjadałem wszystkich rozumów. Podejrzewam, że tak jak i w każdej recenzji tak i w tej znajdą się błędy, wynikające zapewne w dużej mierze z tego że aparatu używam dopiero tydzień. Jeśli znajdziecie jakieś nieścisłości proszę o komentarz lub wiadomość abym mógł sprecyzować lub poprawić informacje. Natomiast jeśli coś z tej recenzji pomogło Wam w wyborze aparatu lub macie do mnie jakieś pytania, zapraszam do kontaktu. Startujemy.

Specyfikacja / opis

Wspomniałem, że nie będzie tutaj dużo o specyfikacji, powiem tylko to co muszę. Oczywiście, Nikon Z6 to bezlusterkowiec, konkretnie pełna klatka. W środku znajdziemy matrycę 24,5 Mpix wspartą procesorem EXPEED 6. ISO można podnieść maksymalnie do poziomu 51200. Autofocus posiada 293 punkty ostrości a matryca stabilizowana jest mechanicznie.

Wykonanie / ergonomia / czas wybudzania

Jeśli do tej pory używaliście lustrzanek Nikona, biorąc po raz pierwszy Z6 do ręki poczujecie się jak w domu. Aparat to właściwie uszczuplona i dopracowana wersja tego, co znamy już z poprzednich modeli wyposażonych w lustro. Body jest uszczelnione przed kurzem i zachlapaniami, to na plus. Konstrukcja jest zwarta, solidna i na próżno doszukiwać się tutaj trzeszczenie elementów budowy. Niewątpliwym atutem Z6 jest niższa waga względem lustrzanek. Aparat waży 675 g z akumulatorem, dla porównania Nikon D750 – 840 g. Gabaryty aparatu wpływają bardzo pozytywnie na wrażenia z jego użytkowania. Po całym dniu z Z6 na szelkach czułem się zdecydowanie lepiej, niż gdybym miał spędzić ten czas z zapiętym lustrem.

Aparat pewnie trzyma się w ręce, grip jest dobrze wyprofilowany i głęboki, jednak krótszy niż w lustrzankach. Dla osób z większymi dłońmi kłopotem może być brak miejsca na mały palec, sugerowałbym wtedy dokupienie specjalnego przydłużenia tej części aparatu, mocowanego od spodu do gwintu statywowego. Przykładowy link zamieszczam na dole strony.

Tak jak wspomniałem wyżej, po przesiadce z D750, ergonomia Z6 trafiła do mnie w 100%. Zacznę może od górnego ekranu OLED, którego na próżno szukać np. w bezlusterkowcach Sony. Ekran jest mały, zgrabny i dostarcza nam wszystkich potrzebnych informacji akurat wtedy, gdy nie mamy aparatu przy oku i nie możemy podejrzeć ich w wizjerze. Klawisze są poukładane bardzo wygodnie, biorąc aparat do ręki kciukiem trafiamy prosto w grzybek odpowiedzialny za zmianę punktu AF.

Zaraz poniżej znajdziemy ikonę <i>, pod którą możemy ustawić 12 dowolnie programowalnych przez nas opcji, takich jak: zmiana trybu pracy AF, zmiana WB, włączenie cichej migawki. Cudowna sprawa. Zacząłem tego używać od razu i ciężko byłoby mi zrezygnować z takiego pola szybkiego dostępu. Menu aparatu jest identyczne jak w lustrzankach, dodatkowo rozszerzone o opcje zarezerwowane dla bezlusterkowców. Wspomniane menu jest proste, czytelne i w bardzo krótkim czasie daje możliwość dostania się do potrzebnych opcji.

Kolejnym bardzo ważnym aspektem jeśli chodzi o ergonomię, przyjemność i pewność w używaniu aparatu jest dla mnie czas od momentu gdy aparat jest wyłączony do jego pełnej sprawności. Niezliczoną ilość razy zdarzało mi się spotkać super interesującą dynamiczną sytuację, a aparat niefortunnie wisiał wyłączony na szelkach. Czas od włączenia Nikona Z6 do jego pełnej sprawności to 1,4 sec. Wow. Całkowity czas potrzebny na włączenie aparatu, wyostrzenie i zrobienie zdjęcia to 1,7 – 2,2 sec ( wynik uzyskany przeze mnie w zainscenizowanej sytuacji gdy trzymam aparat w rękach a w pewnym momencie chce go włączyć i wykonać zdjęcie)Jeśli aparat przejdzie w tryb stand-by wybudzenie go jest możliwe przyciśnięciem spustu migawki do połowy i trwa około 1,2 sec. Nie wiem czy ma to jakiś wpływ, ale Z6 napędza u mnie oryginalny akumulator Nikona, a zdjęcia zapisują się na karcie Sony 64GB 400/440mb. Poniżej materiał wideo pokazujący porównanie z a7iii. Nic więcej nie powiem.

Dotykowy ekran i wizjer elektroniczny

Zacznę może od wizjera elektronicznego, bo to właśnie jeden z głównych powodów tego, że pragnąłem mieć w swoim „arsenale” bezlusterkowca. Oferuje on powiększenie 0,8x i rozdzielczość 3,69 mln punktów. Wizjer jest obłędny. Nie chcę porównywać na tym etapie Z6 do innych aparatów, ale wizjer Nikona w mojej opinii bije na głowę Canona R, A7III, a nawet A9. Na próżno doszukiwać się w nim poczucia tandetności, pikselozy i opóznień. Wizjer jest nadwyraz ostry, nie uświadczymy gołym okiem żadnych pikseli, a samo jego użytkowanie i podgląd ekspozycji na żywo w wizjerze to wielki plus względem lustrzanek. Doświadczenie oglądania gotowego zdjęcia w wizjerze, a przy tym bieżącej kontroli głębi ostrości pozwoliło mi już na etapie fotografowania lepiej zaplanować zdjęcie. Dodatkowym atutem tego małego ekraniku w muszli wizjera jest to, że pod przyciskiem OK możemy ustawić przybliżenie 100% lub 200% aby upewnić się czy ostrość na pewno jest tam gdzie powinna być. Bardzo przydatne okazało się również kontrolowanie ustawień aparatu z poziomu wizjera. Np. możliwość zmiany sposobu ostrzenia lub uruchomienie cichej migawki bez odrywania aparatu od oka. Zanim kupiłem Z6, słyszałem dużo dobrego na temat braków opóznień w wizjerze. Faktycznie, współpraca z nim nawet na ciemnej sali weselnej była bardzo przyjemna, a klatki były złapane w tym momencie w którym chciałem.

Dotykowy, odchylany ekran LCD ma 3,2 cala i rozdzielczość na poziomie 2,1 mln pikseli. Ekran jest w porządku, jednak mam wrażenie że w jego natywnym ustawieniu kolory są bardziej nasycone względem wizjera. Przeglądając zdjęcia w wizjerze, kolor skóry był dużo bardziej naturalny i zdjęcia wyglądały 1:1 jak na skalibrowanym monitorze. Dotyk działa poprawnie. Co prawda, nie jestem fanem ostrzenia przy pomocy funkcji dotykowych, ale okaże się ona przydatna na pewno w przypadku filmowania. Dodatkowo, Nikon oferuję opcje wyostrzenia dotykiem i zrobienia od razu zdjęcia, bardzo wygodne. Przeglądanie zdjęć za pomocą przeciągania palcem i przybliżanie dwuklikiem lub przez „uszczypnięcie” ekranu jest również bardzo przyjemne.

Bateria w Nikonie Z6

Bardzo ucieszyłem się na wiadomość, że Z6 napędzana jest tymi samymi akumulatorami co D750, głównie dlatego że mam kilka sztuk więcej na wypadek dłuższych wyjazdów. W lustrzance zdarzyło mi się zrobić 2700 zdjęć na jednej baterii. Wynik Z6 nie jest co prawda tak imponujący, ale na moje potrzeby wystarcza z nawiązką. Podczas dnia ślubu gdzie wykonałem 4775 zdjęć i nakręciłem około 30 filmów o długości od 20 sekund do minuty, zużyłem 3,5 oryginalnych baterii Nikona EN-EL15. Średnia ilość zdjęć wykonanych Z6 w cyklu mieszanym to u mnie 1364 klatek / 1 baterię. Wynik oceniam na bardzo dobry. Za cykl mieszany uważam fotografowanie zarówno w trybie elektronicznej i mechanicznej migawki, na wszystkich trybach AF, z automatycznym przełączeniem LCD i wizjera.

Karty XQD - największy zarzut Z6?

Uprzedzam, ten podpunkt będzie długi, bo sam potrzebowałem dużo czasu aby przekonać się do jednego slotu. Jeśli już jesteście po prawidłowej strony mocy, po prostu przejdźcie do kolejnego.

Dla jasności – wolałbym, aby w środku Z6 znalazły się dwa sloty na karty pamięci. Kiedy pierwszy raz usłyszałem zapowiedź Z6 i informację o jednym slocie wydawało się to dla mnie kpiną i absolutnym wykluczeniem z użytkowania podczas profesjonalnej pracy. Przecież każda karta może się uszkodzić, a jeśli akurat byłby na niej materiał ślubny, to byłoby bardzo nieciekawie. Jednak, po roku aparat jest u mnie a ja ze spokojem fotografuję nim śluby bez żadnej obawy. Karta XQD sprawia wrażenie większego brata standardu SD. Zdarzyło mi się wyciągać z aparatu pękniętą kartę SD, z której cudem udało się zgrać zdjęcia zanim plastik się rozsypał. Od pierwszego momentu gdy odpakowałem XQD z pudełka nie wyobrażam sobie aby coś takiego mogło się z nią stać. Wstrząsoodporna, nie łamiąca się, zabezpieczona na wypadek przenoszenia w ciężkich warunkach. XQD naprawdę ciężko będzie fizycznie popsuć. Powiedziałem o samej budowie, teraz czas na inne zalety. Używam karty Sony, która zapisuje dane z prędkością 440mb/s i odczytuje z prędkością 400 mb/s.

Dla porównania – jedna z najszybszych kart SD (nadal wolniejsza od XQD) oferowana przez Sony, a dodatkowo wzmocniona i odporna na uszkodzenia mechaniczne (Sony SF-G Tough SDXC 64 GB, 300 MB/s read/write) kosztuje około 650 zł. Przyrównując te dwie karty, a konkretnie prędkość ich zapisu oraz odporność na uszkodzenia – czy nadal karty XQD są dla Was drogie biorąc pod uwagę co dostajecie w cenie? Dla mnie nie.

Bufor Z6 dla 12 bitowych rawów w pełnym rozmiarze których używam zapcha się po 35 klatkach, dokładnie to trzy sekundy robienia zdjęć w trybie burst. Dla mnie zupełnie wystarczająco. Aparat wykonuje w tym trybie maksymalnie 12 zdjęć na sekundę, każde zajmujące po około 22,5mb. Rezultat tej wyliczanki jest prosty: szybciej zapchacie bufor aparatu niż zapewnicie zadyszkę Waszej karcie XQD. Zgrywanie zdjęć w prędkości znacznie przewyższającej karty SD również należy do przyjemnych czynności.

Czas wspomnieć o minusach kart XQD. Są drogie, niewątpliwie. Karta Sony o wielkości 64 GB, której używam to koszt 699 zł. A doliczyć do tego trzeba oczywiście koszt czytnika kart, czyli kolejne 250zł. Używając D750 podczas dnia ślubu zużywałem zwykle na jedno body 2 karty SD o wielkości 32GB i jedną 16GB. Idąc na reportaż z Z6 wiedziałem zatem, że będąc posiadaczem jednej karty 64GB muszę rozplanować backupowanie materiału podczas dnia ślubu aby zapewnić sobie swobodę w ilości zrobionych zdjęć. Osobiście rozwiązałem to zabraniem ze sobą laptopa z czytnikiem i zewnętrznym dyskiem. Zgranie 20GB materiału na macbooka trwało około 3 minut. Trzy etapy zgrywania – po przygotowaniach, po kościele, około godziny 21. Podejrzewam, że więcej czasu spędzacie przeglądając smartphone przy obiedzie 🙂

Są również alternatywne sposoby backupu – konkretnie aplikacja SnapBridge na smartphone. Tryb wysyłania 2 mb jpegów ze zrobionych rawów działa szybko i sprawnie, ale korzystanie z osobnego trybu bluetooth przeznaczonego właśnie do tego jedynie delikatnie szybciej zużywa baterię w aparacie i telefonie. Osobiście nie korzystam. Backup na laptop to dla mnie zdecydowanie wygodniejsza opcja.

Podsumowując temat kart: Nie boje się o fotografowanie z jednym slotem. Zrobienie backupu na laptopa to dla mnie dodatkowe 4 minuty w samochodzie. Karty XQD są drogie, ale solidość ich wykonania i prędkość przesyłu danych rekompensuje cenę z nawiązką.

Jakość zdjęć / kolory / ISO

Zdjęcia z Nikona Z6 nie są ogromnym skokiem jakościowym względem mojego poprzedniego body, bo już tam matryca była niezła. W bezlusterkowcu doszukamy się jednak na pewno wyższego progu używalnego ISO, oraz przyjemniejszych kolorów. Nikon słynie ze swoich pomarańczowo – żółtych dominant na zdjęciach, w Z6 jest to jakby przytłumione. Zdjęcia mają naturalniejszy charakter i przyjemniej się je obrabia.

Nie jestem typem „pedanta szumowego”, w D750 starałem się nie wychodzić poza ISO 6400 – 10 000, chyba że spotkałem naprawdę niesprzyjające warunki. W Nikonie Z6 zakres ten rozszerzam do około 16 000 – 25 600 ISO, szum ma delikatnie inną charakterystykę, według mnie jest bardziej przyjazny. Poniżej przykłady i porównanie z Nikonem D750, oraz link do pobrania porównania w pełnej rozdzielczości. Jeśli chodzi o wartości 51 200 w Z6, szum jest ewidentny. Jednak w sytuacji absolutnego braku światła będziemy mieć chociaż takie zdjęcie.

Stabilizacja matrycy - miły feature

Fakt, że jestem w stanie zrobić Nikonem Z6 ostre zdjęcie z ręki na 0,1sec z zapiętym obiektywem 50mm robi wrażenie. Co prawda nie wiem, gdzie tego użyję bo raczej rzadko fotografuję w tak skrajnych warunkach, ale na pewno lepiej mieć body wyposażone w taki system, niż go nie mieć.

Na tyle ile pozwalały mi kompetencje sprawdziłem stabilizację z filmach i działa ona naprawdę świetnie. Z ręki byłem w stanie nagrywać 85mm statyczny obiekt z odległości 15m i na komputerze obraz wygląda jak ze statywu.

Cicha migawka i tryb seryjny

Tryb seryjny – 12 zdjęć RAW w ciągu sekundy. W porównaniu z 6 FPS w D750 bezlusterkowiec wypada świetnie. W połączeniu z zaletami migawki elektronicznej i szybkim zapisem na karcie XQD pozwala to na tworzenie świetnych  filmów poklatkowych / GIF’ów, które w mojej ocenie bardzo zgrabnie pozwalają nam zrobić coś innego.   < zrobić test po ilu zapcha się bufor >

Przykładowy gif wykonany przy użyciu elektronicznej migawki w trybie burst:

Recenzja Nikon Z6 w fotografii ślubnej | Porównanie do Nikona D750 18

Czy autofocus w Nikonie Z6 jest dobry? + Opinia na temat Eye Af

Recenzja Nikon Z6 w fotografii ślubnej | Porównanie do Nikona D750 19

Autofocus działa świetnie – mówi to 3 letni użytkownik lustrzanek Nikona D750. Na ten moment nie jest tak dobrze jak w Sony A7III czy A9, ale warto nadmienić, że używam Z6 ze szkłami podłączanymi przez FTZ. Tak naprawdę nie wiadomo jak będzie działał AF za pół roku / rok, kiedy większa ilość producentów zacznie wypuszczać swoje obiektywy już z bagnetem Z.

W porównaniu z D750 czuję naprawdę ogromny przeskok w tej kwestii. Obiektywy jakich używałem do tej pory a teraz używam z Z6 to głównie: Sigma 35mm 1.4 art., Nikkor 50mm 1.8G i Sigma 85mm 1.4 EX EG. Sigmy od zawsze miały problem z back/front focusem a nikkor był ostry od f2.0.

Zakładając te same szkła na Z6 po raz pierwszy wiedziałem, że bezlusterkowiec rozwiąże moje problemy z back/front focusem. Nie pomyliłem się. Obie sigmy ostrzą na 1.4 w punkt a nikkor od 2.0 działa bardzo dobrze. Moje dotychczasowe obiektywy pracują bez zająknięcia i z około 92-95% precyzją (mówię tutaj o fotografowaniu głównie na AF-C z pojedynczym punktem AF. Inne tryby omówimy za chwilę). Po pierwszym reportażu czuję ogromny skok w ilości ostrych zdjęć, przykładowo moment wchodzenia do kościoła był dla mnie dużą bolączką z D750, często musiałem sporo się gimnastykować z walką pod światło aby mieć chociaż 2-3 ostre zdjęcia z tego momenu. Na pierwszym reportażu z Z6, aparat w trudnym świetle, przy fotografowaniu 85mm z ustawieniami 1/200, f.1.4 i iso 1600-4500 i dużą kontrą z wielkich otwartych drzwi zaserwował mi 16 ostrych zdjęć na 19 zrobionych. Ukłony.

Doskonałe pokrycie kadru punktami AF pozwoliło mi fotografować głównie w trybie AF-C z pojedynczym punktem ostrości. Jestem przyzwyczajony do takiego systemu z D750, jednak tam te punkty były rozłożone dużo wężej, co ograniczało możliwości kadrowania.

Wykrywanie twarzy i oka działa, i działa całkiem dobrze, ale do czasu gdy śledzony obiekt nie porusza się zbyt szybko, jest dobrze oświetlony i nie jest zbyt daleko. Fotografowałem w tym trybie np. podczas składania życzeń dla Młodej Pary i podczas zdjęć grupowych i było naprawdę bardzo przyjemnie. Natomiast nie jestem fanem używania tego sposobu ostrzenia w dynamicznych scenach. Głównym powodem jest to, że wykrywanie twarzy / śledzenie obiektu to w Nikonie osobny tryb AF i o ile zmiana tego trybu po wrzuceniu opcji do szybkiego menu pod <i> zajmuje około 2-3 sekundy, to jednak jest to 2-3 sekundy które tracimy. Sony rozwiązało to lepiej, łącząc te dwa tryby w jeden, w którym np. podczas używania af-c z jednym punktem możemy pod przyciskiem af-on wykryć oko. Mam nadzieję, że Nikon rozwiąże to w podobny sposób i w przyszłości dostaniemy update software, który pozwoli wykrywać oko tak jak w Sony.

Śledzenie obiektu działa poprawnie, jednak dla mnie dużo pewniejszy jest nadal tryb AF-C z pojedynczym punktem.

Na dokończenie tematu AF: Do ślubów jest świetny, nie oczekujcie że wykrywanie oka będzie działało tak jak u konkurencji, ale trybem AF-C z pojedynczym punktem jest kilkadziesiąt razy lepiej niż w D750. Kilka dni temu zrobiłem pierwszy plener z Z6. Na 700 zdjęć zrobionych w przeważającej ilości na maksymalnie otwartych obiektywach znalazłem 4 nieostre kadry. I uważam, że po prostu nie trafiłem punktem 🙂

Jak Nikon Z6 współpracuje z manualnymi obiektywami? Nikon Z6 Focus Peaking

Focus peaking – to jedna z rzeczy, której najbardziej brakowało mi w D750. Tutaj jest i działa świetnie, a nie używany przeze mnie od dłuższego czasu Helios 44M-4 dostał drugie plenerowe życie.

Tryb filmowy

Nie filmuję, więc się nie wypowiem. Przełączanie się pomiędzy trybami jest bardzo szybkie i sprawne. Tryb filmowy posiada swoje osobne skróty pod <i>, więc można to dostosować pod potrzeby fotograficzne i filmowe osobno.

Czy Nikon Z6 współpracuje z lampami błyskowymi Yongnuo? Nikon Z6 opóznienia z lampami.

Tak. I działa tak samo jak D750. Do tej pory błyskałem z systemem Yongnuo, konkretnie z wyzwalaczem YN-622N-TX i lampami YN-685. Po pierwszym podłączeniu tego zestawu do Z6 nie działał mi HSS, a konkretnie lampy synchronizowały się tylko do 1/200. Po przewertowaniu instrukcji, internetu i wypytaniu znajomych nie bardzo doszedłem do jakichś wniosków. Pomimo ustawienia w bezlusterkowcu trybu Auto FP, lampy na 1/250 nie działały poprawnie. Kiedy jednak udało mi się uruchomić HSS mogłem cieszyć się bezlusterkowcem z gotowym systemem lamp działającym na pełnych możliwościach. Jeśli ktoś z Was ma podobny problem dajcie znać, pomyślę nad jakimś poradnikiem w tym zakresie.

Co dla dużej części z czytających te wywody może mieć znaczenie – nie zaobserwowałem opóznień związanych z błyskiem. To co widziałem w wizjerze czy ekranie LCD podczas naciskania spustu migawki było zarejestrowane właśnie w tym ułamku sekundy.

Czy D750 jest lepszy niż Z6? - Nikon D750 i Nikon Z6 porównanie

D750 to nadal świetny aparat, na ten moment jedna sztuka zostaje na pewno ze mną. Pomimo dobrej współpracy Z6 z błyskiem cały czas zastanawiam się i analizuję czy przy fotografowaniu na sali z kilkoma lampami błyskowymi nie sprawdzi się lepiej lustrzanka, ale pozostawiam ten temat jako otwarty.

Za co lubię D750 i uważam, że jest lepszy od Z6? Na pewno za pewność trzymania w dłoni, grip jest większy przez co dużo wygodniejszy. Na plus jest również czas pracy na jednym akumulatorze. Czas wybudzania niezaprzeczalnie po stronie lustrzanki, trwa to ułamek sekundy.

Jak Nikon Z6 współpracuje z obiektywami Nikon F? Nikon Z6 + adapter FTZ

Wspomniałem już o tym wyżej. Obiektywy z bagnetem F podłączone przez FTZ działają dużo lepiej niż na lustrzankach. Wyzbyte front i back focusu rozwijają skrzydła.

Jedyny minus adaptera FTZ to to, że niewątpliwie wydłuża on zastaw. Aparat faktycznie jest lżejszy od lustrzanek, ale na pewno nie jest krótszy, a wręcz przeciwnie.

Podsumowanie

Nikon Z6 to świetny aparat, warty swoich pieniędzy. Bardzo dobrze wykonany, pewnie leżący w dłoni, ze świetnym autofocusem i możliwością podpięcia szkieł z poprzedniego systemu, które działają lepiej niż na lustrzankach. Nie chcę wypowiadać się na temat konkurencji, ponieważ w każdym systemie znajdziemy rzeczy lepiej i gorzej wykonane. Moje wymagania odnośnie fotografowania ślubów, błyskania i radzenia sobie w trudnych warunkach przy zachowaniu ostrych i dobrze wyglądających zdjęć Nikon Z6 spełnia w 100%.

Jeśli używacie D750, albo innego modelu lustrzanki Nikona i myślicie o zmianie lub dołożeniu do swojego arsenału Z6, róbcie to śmiało.

Jeśli recenzja była dla Was przydatna i rozwialiście niektóre wątpliwości związane z tym aparatem to proszę serdecznie o zostawienie komentarza tutaj i like’a na moim fanpagu: Rafał Mazur Fotografia. Będę tam publikował informacje odnośnie kolejnych recenzji, opisów sprzętów oraz.. może w przyszłości czegoś więcej.

Pozdrawiam, Rafał.