Wesele w Bulwarach i Sesja Ślubna w Norwegii | Justyna i Patryk

Wesele w Bulwarach w Mielcu i Sesja Ślubna w Norwegii | Justyna i Patryk

Spontaniczność. Tak określiłbym całą tą historię i ludzi których spotkałem na swojej drodze. Dla osób które znają Justynę i Patryka to chyba wystarczyłoby żeby podsumować wszystko od wesela przez niespodziewaną sesję na niesamowitym południowym wybrzeżu Norwegii. Ale może zacznijmy od początku..

Przygotowania do ślubu

Justynę i Patryka poznałem już rok wcześniej, gdy spotkaliśmy się tradycyjnie aby podpisać umowę i dogadać wszystkie szczegóły. Już wtedy dowiedziałem się, że plener ślubny planują gdzieś dalej, a konkretnie wyżej. Ich wspólną pasją są górskie wycieczki. Wizja pleneru w pięknie ośnieżonych górskich szczytach od samego początku wywoływała uśmiech podekscytowania na mojej twarzy.

Dlaczego pogoda w dniu ślubu jest ważna?

Słoneczny dzień ślubu brzmi jak marzenie każdej Pary przygotowującej się do tego pięknego wydarzenia. Taka właśnie przywitała mnie pogoda pakując rano fotograficzny plecak na kolejną ślubną przygodę w dniu ślubu Justyny i Patryka. Chyba nigdy nie opisywałem Wam jak ważne jest dla mnie to czy w dniu ślubu świeci słońce, czy pada deszcz. O ile nie organizujecie tematycznego ślubu w klimacie Sherlocka Holmesa i deszczowego Londynu, lepiej żeby świeciło słońce 🙂 Ułatwia to w mojej pracy bardzo dużo. Począwszy od komfortowego przemieszczania się np podczas fotografowania domu i okolicy Pary Młodej, przez możliwość poczekania pod kościołem gdy znajdziecie się pod nim kilka minut za wcześnie, a kończąc na spokojnym wyjściu z kieliszkiem wina z sali w której odbywa się wesele. Dodatkowo, gdy za oknem pogoda raczy nas pięknym słońcem, często proponuję Parom wyjście na zewnątrz na przygotowania. Nie znaczy to oczywiście, że ustawimy się na środku trawnika w największym słońcu. Tak potężna dawka fotonów nie wpłynie zbyt pozytywnie na odbiór zdjęć. Bardziej myślę o schowaniu się w cieniu drzew i fotografowaniu np. przygotowań Pana Młodego w plenerze, takie zdjęcia nabierają zupełnie innego, ciekawszego wyrazu.

Sesja ślubna w Norwegii

Kilka dni po weselu Justyny i Patryka mieliśmy z moją narzeczoną zaplanowany wylot do Londynu. Wrzuciłem wtedy na Instagrama relację w której zapytałem, czy ktoś z moich obserwujących nie ma przypadkiem jakichś pytań (np. o pobycie w owym Londynie). Jakież zdziwienie pojawiło się na mojej twarzy, gdy dostałem od Justyny pytanie: Czy chciałbyś wykonać plener w Norwegii? Wtedy nie wiedziała jeszcze, że Skandynawia (w której nigdy wcześniej nie byłem) to obiekt moich marzeń i jedno z miejsc na Ziemii, którego zwiedzenie oznaczyłem sobie jako punkt honoru. Oczywiście pomyślałem, że Justyna żartuje. Jakież było moje zdziwienie gdy następnego dnia rano dostałem odpowiedź, że bilety są już kupione 🙂 W pierwszym momencie niesamowicie się ucieszyłem, ale po chwili zaczęły dręczyć mnie pytania: Jak się zapakować do samolotu z całym sprzętem? Co zabrać, a co zostawić? Może nie powinienem lecieć? Kilka dni przemyśleń i rozważań później podjąłem ostateczną decyzję. Jeśli nie teraz, to kiedy?

Sesja na Verdens Ende

O miejscu znanym jako Verdens Ende (z norweskiego Koniec Świata) wiedziałem już od dawna. Legendarna zabytkowa latarnia morska przypominająca żuraw i jej okolica za każdym razem budziła moje fotograficzne pożądanie. Nie muszę chyba mówić jak ucieszyłem się na wieść, że pierwszy dzień naszego pleneru zaplanowany jest właśnie tam. Krajobraz skalistego wybrzeża zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Pomimo szaleńczego wiatru każdy dał z siebie wszystko i takim sposobem powstały zdjęcia, które możecie oglądać poniżej. Oczywiście całość nie udałaby się bez bezbłędnego zaplanowania całego wyjazdu za co bardzo dziękuję Justynie i Patrykowi. Na sam opis tego, jak przygotować się na sesję zagraniczną przyjdzie jeszcze czas, natomiast teraz powiem Wam jedno. Warto. To pamiątka na całe życie. W tak obłędnych miejscach, których na świecie jest niezliczona ilość fotografie tworzą się same, a satysfakcja po przeglądnięciu gotowych już zdjęć jest nieopisana. To tyle słowem dużego wstępu, zapraszam Was na reportaż i plener Justyny i Patryka.


Spontaniczność. Tak określiłbym całą tą historię i ludzi których spotkałem na swojej drodze. Dla osób które znają Justynę i Patryka to chyba wystarczyłoby żeby podsumować wszystko od wesela przez niespodziewaną sesję na niesamowitym południowym wybrzeżu Norwegii. Ale może zacznijmy od początku..

Przygotowania do ślubu

Justynę i Patryka poznałem już rok wcześniej, gdy spotkaliśmy się tradycyjnie aby podpisać umowę i dogadać wszystkie szczegóły. Już wtedy dowiedziałem się, że plener ślubny planują gdzieś dalej, a konkretnie wyżej. Ich wspólną pasją są górskie wycieczki. Wizja pleneru w pięknie ośnieżonych górskich szczytach od samego początku wywoływała uśmiech podekscytowania na mojej twarzy.

Dlaczego pogoda w dniu ślubu jest ważna?

Słoneczny dzień ślubu brzmi jak marzenie każdej Pary przygotowującej się do tego pięknego wydarzenia. Taka właśnie przywitała mnie pogoda pakując rano fotograficzny plecak na kolejną ślubną przygodę w dniu ślubu Justyny i Patryka. Chyba nigdy nie opisywałem Wam jak ważne jest dla mnie to czy w dniu ślubu świeci słońce, czy pada deszcz. O ile nie organizujecie tematycznego ślubu w klimacie Sherlocka Holmesa i deszczowego Londynu, lepiej żeby świeciło słońce 🙂 Ułatwia to w mojej pracy bardzo dużo. Począwszy od komfortowego przemieszczania się np podczas fotografowania domu i okolicy Pary Młodej, przez możliwość poczekania pod kościołem gdy znajdziecie się pod nim kilka minut za wcześnie, a kończąc na spokojnym wyjściu z kieliszkiem wina z sali w której odbywa się wesele. Dodatkowo, gdy za oknem pogoda raczy nas pięknym słońcem, często proponuję Parom wyjście na zewnątrz na przygotowania. Nie znaczy to oczywiście, że ustawimy się na środku trawnika w największym słońcu. Tak potężna dawka fotonów nie wpłynie zbyt pozytywnie na odbiór zdjęć. Bardziej myślę o schowaniu się w cieniu drzew i fotografowaniu np. przygotowań Pana Młodego w plenerze, takie zdjęcia nabierają zupełnie innego, ciekawszego wyrazu.

Sesja ślubna w Norwegii

Kilka dni po weselu Justyny i Patryka mieliśmy z moją narzeczoną zaplanowany wylot do Londynu. Wrzuciłem wtedy na Instagrama relację w której zapytałem, czy ktoś z moich obserwujących nie ma przypadkiem jakichś pytań (np. o pobycie w owym Londynie). Jakież zdziwienie pojawiło się na mojej twarzy, gdy dostałem od Justyny pytanie: Czy chciałbyś wykonać plener w Norwegii? Wtedy nie wiedziała jeszcze, że Skandynawia (w której nigdy wcześniej nie byłem) to obiekt moich marzeń i jedno z miejsc na Ziemii, którego zwiedzenie oznaczyłem sobie jako punkt honoru. Oczywiście pomyślałem, że Justyna żartuje. Jakież było moje zdziwienie gdy następnego dnia rano dostałem odpowiedź, że bilety są już kupione 🙂 W pierwszym momencie niesamowicie się ucieszyłem, ale po chwili zaczęły dręczyć mnie pytania: Jak się zapakować do samolotu z całym sprzętem? Co zabrać, a co zostawić? Może nie powinienem lecieć? Kilka dni przemyśleń i rozważań później podjąłem ostateczną decyzję. Jeśli nie teraz, to kiedy?

Sesja na Verdens Ende

O miejscu znanym jako Verdens Ende (z norweskiego Koniec Świata) wiedziałem już od dawna. Legendarna zabytkowa latarnia morska przypominająca żuraw i jej okolica za każdym razem budziła moje fotograficzne pożądanie. Nie muszę chyba mówić jak ucieszyłem się na wieść, że pierwszy dzień naszego pleneru zaplanowany jest właśnie tam. Krajobraz skalistego wybrzeża zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Pomimo szaleńczego wiatru każdy dał z siebie wszystko i takim sposobem powstały zdjęcia, które możecie oglądać poniżej. Oczywiście całość nie udałaby się bez bezbłędnego zaplanowania całego wyjazdu za co bardzo dziękuję Justynie i Patrykowi. Na sam opis tego, jak przygotować się na sesję zagraniczną przyjdzie jeszcze czas, natomiast teraz powiem Wam jedno. Warto. To pamiątka na całe życie. W tak obłędnych miejscach, których na świecie jest niezliczona ilość fotografie tworzą się same, a satysfakcja po przeglądnięciu gotowych już zdjęć jest nieopisana. To tyle słowem dużego wstępu, zapraszam Was na reportaż i plener Justyny i Patryka.


Sala weselna: Bulwary Mielec

Zespół: Demeters

Garnitur Pana Młodego: Giacomo Conti

Suknia Panny Młodej: Maxima

Dekoracje: Kuźnia kwiatów

Make up: Prestiż

Jeśli podobał Wam się materiał Justyny i Patryka to zapraszam Was do innych historii lub pojedynczych fotografii.


Najlepsze zdjęcia ślubne 2019 - Podsumowanie roku

Podsumowanie roku 2019 

Dziś zamiast typowego bloga ślubnego skrót tego co działo się u mnie w 2019 roku patrząc pod kątem fotografii ślubnej. A działo się sporo! Największy jak dotąd sezon ślubny przyniósł mi ogrom pracy, ale też ogrom satysfakcji. Spotkałem masę niesamowitych ludzi i przeżyłem niesamowite chwile. Cały rok pracy zaowocował historiami, które z moimi klientami pozostaną już na całe życie.

 

Co jest najważniejsze na moich fotografiach? 

Bezapelacyjnie są to ludzie. To właśnie Was chcę pokazywać na moich fotografiach. Mógłbym pokazać Wam zdjęcia detali ślubnych, ale to nie one zbudują trzon mojej pracy. Każdy człowiek, każda historia, warta jest opowiedzenia.

Fotografie możecie obejrzeć na dwa sposoby. Albo w formie wygodnego slideshow z muzyką powyżej, albo w tradycyjnej formie bloga poniżej.

 

 

Podsumowanie roku 2019 

Dziś zamiast typowego bloga ślubnego skrót tego co działo się u mnie w 2019 roku patrząc pod kątem fotografii ślubnej. A działo się sporo! Największy jak dotąd sezon ślubny przyniósł mi ogrom pracy, ale też ogrom satysfakcji. Spotkałem masę niesamowitych ludzi i przeżyłem niesamowite chwile. Cały rok pracy zaowocował historiami, które z moimi klientami pozostaną już na całe życie.

Co jest najważniejsze na moich fotografiach? 

Bezapelacyjnie są to ludzie. To właśnie Was chcę pokazywać na moich fotografiach. Mógłbym pokazać Wam zdjęcia detali ślubnych, ale to nie one zbudują trzon mojej pracy. Każdy człowiek, każda historia, warta jest opowiedzenia.

Fotografie możecie obejrzeć na dwa sposoby. Albo w formie wygodnego slideshow z muzyką powyżej, albo w tradycyjnej formie bloga poniżej.


Pełne emocji i uśmiechu wesele w Siedlisku Janczar

Pełne emocji i uśmiechu wesele w Siedlisku Janczar 

Raz na jakiś czas spotyka się ludzi, od których już od pierwszych minut znajomości bije autentyczność, radość i przyjemna atmosfera. Kiedy pojawiłem się rano na przygotowaniach u Kamila wiedziałem że dzisiejszy dzień spędzę w najwyższej możliwej formie tego, że „lubię swoją pracę”.

Kinga i Kamil

Miłość. Tak bardzo chcemy ją fotografować i widzieć na fotografiach. Często jest to bardzo trudne do uchwycenia, a innym razem jest dziecinnie proste. Kiedy miłość jest na każdym kroku, w każdym słowie czy geście to naprawdę trudno jej nie dojrzeć.

Ślub w Witkowicach

Kamil i Kinga poznali się w stowarzyszeniu KSM. Już to może służyć za wstęp, rozwinięcie i zakończenie tej opowieści. Wchodząc do kościoła w którym miał odbywać się ślub, poczułem aurę przyjaźni i ciepła, tak właśnie Para Młoda została przyjęta przez wszystkich.

Wesele w Siedlisku Janczar 

Raz na jakiś czas słyszę od znajomych: Wy to macie pięknie na tym Podkarpaciu. Zwykle odnoszę się do tego bardzo prosto i szczerze: tak, mamy 🙂 Okolice Pstrągowej za każdym razem zachwycają mnie klimatem w połowie Bieszczad a w połowie Gór. Dołóżcie do tego jeszcze późno jesienny listopadowy klimat, złoto na drzewach i robi się z tego piękna bajka.

Nie zapraszam Was jednak na bajkę, tylko na piękną, prawdziwą historię, która wydarzyła się niedawno, a na pewno na długo zostanie w mojej pamięci. – Rafał

 

Pełne emocji i uśmiechu wesele w Siedlisku Janczar 

Raz na jakiś czas spotyka się ludzi, od których już od pierwszych minut znajomości bije autentyczność, radość i przyjemna atmosfera. Kiedy pojawiłem się rano na przygotowaniach u Kamila wiedziałem że dzisiejszy dzień spędzę w najwyższej możliwej formie tego, że „lubię swoją pracę”.

Kinga i Kamil

Miłość. Tak bardzo chcemy ją fotografować i widzieć na fotografiach. Często jest to bardzo trudne do uchwycenia, a innym razem jest dziecinnie proste. Kiedy miłość jest na każdym kroku, w każdym słowie czy geście to naprawdę trudno jej nie dojrzeć.

Ślub w Witkowicach

Kamil i Kinga poznali się w stowarzyszeniu KSM. Już to może służyć za wstęp, rozwinięcie i zakończenie tej opowieści. Wchodząc do kościoła w którym miał odbywać się ślub, poczułem aurę przyjaźni i ciepła, tak właśnie Para Młoda została przyjęta przez wszystkich.

Wesele w Siedlisku Janczar 

Raz na jakiś czas słyszę od znajomych: Wy to macie pięknie na tym Podkarpaciu. Zwykle odnoszę się do tego bardzo prosto i szczerze: tak, mamy 🙂 Okolice Pstrągowej za każdym razem zachwycają mnie klimatem w połowie Bieszczad a w połowie Gór. Dołóżcie do tego jeszcze późno jesienny listopadowy klimat, złoto na drzewach i robi się z tego piękna bajka.

Nie zapraszam Was jednak na bajkę, tylko na piękną, prawdziwą historię, która wydarzyła się niedawno, a na pewno na długo zostanie w mojej pamięci. – Rafał

 

Oprawa video: Kamiński Film

Sala weselna: Siedlisko Janczar

Zespół: The Stringers

Garnitur Pana Młodego: Bytom

Suknia Panny Młodej: Afrodyta

Animator: Fantazja – Magdalena Skała

Barmani: Mobilna Kawiarnia – Dolka Team

Make up: Kinga Fryz Make Up

Jeśli podobał Wam się materiał Kingi i Kamila to zapraszam Was do innych historii lub pojedynczych fotografii.


Piękne wesele w Zajeździe nad Łęgiem | Fotograf ślubny Stalowa Wola | Ola & Adrian

Piękne wesele w Zajeździe nad Łęgiem | Fotograf ślubny Stalowa Wola – Ola i Adrian

Wiecie za co uwielbiam śluby? Za różnorodność. Z Olą i Adrianem nie znałem się wcześniej, ponieważ umowę podpisywaliśmy mailowo. Jednak od pierwszych momentów na przygotowaniach wiedziałem, że nadajemy na tych samych falach, a dzisiejszy materiał będzie na prawdę udany.

Uwielbiam tą historię. Dlaczego? Z powodu ludzi. Głównie z powodu ich otwartości, ciepła i spontaniczności.

Przygotowania w Stalowej Woli i ślub w Przyszowie | Fotograf ślubny Stalowa Wola

Zaczynając od przygotowań, Państwo Młodzi zorganizowali je w swoich rodzinnych domach. Zaprosili najbliższych, rodzinę i przyjaciół. Zawsze do tego zachęcam, ponieważ atmosfera podekscytowania i ciepła która się wtedy tworzy, jest niewątpliwie unikatowa. Po pięknych przygotowaniach i rozczulającym błogosławieństwie udzielonym przez Rodziców udaliśmy się do kościoła, który znajdował się wyjątkowo blisko sali weselnej, bo po drugiej stronie ulicy.

Uwielbiam kościoły takie jak ten w Przyszowie. Mały, drewniany, klimatyczny i wypełniony po brzegi gośćmi. Mogę wpasować się wtedy pomiędzy gości i fotografować wręcz z ich perspektywy. Zobaczyć ślub również z ich punktu widzenia oraz dostrzec rzeczy które mógłbym pominąć.

Piękne wesele w Zajeździe nad Łęgiem

I jako wisienka na torcie, przyjęcie odbyło się w iście unikatowym miejscu. W zajeździe ukrytym w gęstym lesie, niedaleko Stalowej Woli. Otoczenie zieleni, parku i altany skutecznie zachęcało ludzi do cieszenia się nie tylko z pięknego dnia z Parą Młodą ale z samego przebywania w tym miejscu.

Koniecznie oglądajcie z muzyką:

Sala weselna: Zajazd Nad Łęgiem

Zespół: Gramoffon

Jeśli podobał Wam się materiał Karoliny i Krzysztofa zapraszam Was do innych historii lub pojedynczych fotografii.

Piękne wesele w Zajeździe nad Łęgiem | Fotograf ślubny Stalowa Wola – Ola i Adrian

Wiecie za co uwielbiam śluby? Za różnorodność. Z Olą i Adrianem nie znałem się wcześniej, ponieważ umowę podpisywaliśmy mailowo. Jednak od pierwszych momentów na przygotowaniach wiedziałem, że nadajemy na tych samych falach, a dzisiejszy materiał będzie na prawdę udany.

Uwielbiam tą historię. Dlaczego? Z powodu ludzi. Głównie z powodu ich otwartości, ciepła i spontaniczności.

Przygotowania w Stalowej Woli i ślub w Przyszowie | Fotograf ślubny Stalowa Wola

Zaczynając od przygotowań, Państwo Młodzi zorganizowali je w swoich rodzinnych domach. Zaprosili najbliższych, rodzinę i przyjaciół. Zawsze do tego zachęcam, ponieważ atmosfera podekscytowania i ciepła która się wtedy tworzy, jest niewątpliwie unikatowa. Po pięknych przygotowaniach i rozczulającym błogosławieństwie udzielonym przez Rodziców udaliśmy się do kościoła, który znajdował się wyjątkowo blisko sali weselnej, bo po drugiej stronie ulicy.

Uwielbiam kościoły takie jak ten w Przyszowie. Mały, drewniany, klimatyczny i wypełniony po brzegi gośćmi. Mogę wpasować się wtedy pomiędzy gości i fotografować wręcz z ich perspektywy. Zobaczyć ślub również z ich punktu widzenia oraz dostrzec rzeczy które mógłbym pominąć.

Piękne wesele w Zajeździe nad Łęgiem

I jako wisienka na torcie, przyjęcie odbyło się w iście unikatowym miejscu. W zajeździe ukrytym w gęstym lesie, niedaleko Stalowej Woli. Otoczenie zieleni, parku i altany skutecznie zachęcało ludzi do cieszenia się nie tylko z pięknego dnia z Parą Młodą ale z samego przebywania w tym miejscu.

Koniecznie oglądajcie z muzyką:

Sala weselna: Zajazd Nad Łęgiem

Zespół: Gramoffon

Jeśli podobał Wam się materiał Karoliny i Krzysztofa zapraszam Was do innych historii lub pojedynczych fotografii.

Sala weselna: Zajazd Nad Łęgiem

Zespół: Gramoffon

Jeśli podobał Wam się materiał Karoliny i Krzysztofa zapraszam Was do innych historii lub pojedynczych fotografii.


Eleganckie wesele w Nowym Dworze w Świlczy i plener | Karolina & Krzysztof

Eleganckie wesele w Nowym Dworze w Świlczy | Karolina & Krzysztof

 

"Miłość zaczyna się wtedy, kiedy szczęście drugiej osoby jest ważniejsze niż Twoje"  - Johann Wolfgang von Goethe

Ten prosty cytat wdarł się w moje serce zaraz po wejściu na pięknie przygotowaną salę, w której miało odbyć się wesele Karoliny i Krzysztofa. Mówi o miłości, o tej długiej i dojrzałej. Takiej jaką miałem zaszczyt i przyjemność dokumentować.

Z Karoliną i Krzysztofem znamy się już ponad rok. Zaraz po pierwszym spotkaniu zapadła decyzja o stworzeniu pamiątki w postaci sesji narzeczeńskiej, którą postanowiliśmy wykonać nad jeziorem w Wilczej Woli (możecie znaleźć ją tutaj). Już wtedy wiedziałem, że Ich ślub będzie piękny. Widziałem prawdziwą miłość, swobodę, lekkość i naturalność. Przed Wami reportaż wraz z plenerem. 130 starannie dobrane kadry.

 

Zapraszam - Rafał

 

 

Sala weselna: Nowy Dwór Świlcza

Zespół: MOJITOsqad

Suknia Panny Młodej: Igar

Garnitur Pana Młodego: Pako Lorente

Make up: Olga Grzeszek

 

 

Jeśli podobał Wam się materiał Karoliny i Krzysztofa zapraszam Was do innych historii lub pojedynczych fotografii.


Wesele w Kielnarowej | Plener ślubny w Krakowie | Marcelina i Marcin

Wesele w Kielnarowej i Plener ślubny w Krakowie - Marcelina i Marcin

Wspominam Wam często, że uwielbiam fotografować miłość. Nie ma lepszej możliwości na wyciąganie satysfakcji ze swojej pracy jak zaangażowanie z drugiej strony i wielka radość z efektu wspólnej pracy. Tak właśnie było z Marceliną i Marcinem. Efektem o którym wspomniałem jest reportaż z najważniejszego dnia w ich życiu, oraz plener ślubny w Krakowie. Zacznę może od początku. Od pierwszych chwil u kosmetyczki, która przygotowywała Marcelinę czułem w powietrzu radosną, wyluzowaną atmosferę i solidne podekscytowanie. Później było już tylko lepiej. Marcelina i Marcin postarali się o wszystkie szczegóły.

Kielnarowa - Biała Sala

Lokalizacja sali weselnej to połowa sukcesu. Biała Sala przynależąca do Centrum Turystyki i Rekreacji w Kielnarowej usytuowana jest na wzniesieniu, a z okien rozpościera się widok na okoliczne pagórki, które w popołudniowych godzinach przy zachodzącym słońcu wyglądają wprost obłędnie. Nie mogłem nie wykorzystać tego miejsca, i pamiątkowe zdjęcia grupowe wykonaliśmy właśnie na zewnątrz w otoczeniu pięknych widoków.

Plener ślubny w Krakowie

Gdy tylko usłyszałem od Marceliny, że swój plener ślubny planują na Krakowskim Kazimierzu, byłem w siódmym niebie. Co prawda uwielbiam fotografowanie w klimatycznych, leśnych zaułkach, ale miejski klimat również od zawsze bliski mojemu sercu. Zaplanowaliśmy długi spacer ulicami Kazimierza, tak aby zatrzymywać się w różnych miejscach i zawrzeć na fotografiach różne klimaty. Odwiedziliśmy m.in. ulicę Józefa, pub Eszeweria, okolice Kładki Ojca Bernatka oraz, jako wisienkę na torcie, Kopiec Kraka. Co prawda Kraków nie zwieńczył naszej przygody widowiskowym zachodem słońca, ale nie wpłynęło to w żadnym stopniu na efekt końcowy. Zapraszam Was do obejrzenia całości. Przed Wami starannie ułożone 138 klatek.

 

Koniecznie oglądajcie z muzyką :>

 

 

Sala weselna: Biała Sala Kielnarowa

Suknia Panny Młodej: Afrodyta Rzeszów

Barman: Impreza z Barmanem 

 

 

Jeśli podobał Wam się materiał Marceliny i Marcina zapraszam Was do innych historii lub pojedynczych fotografii.


Wesele w Nowym Dworze w Zaczerniu | Żaneta i Piotr

Wesele w Nowym Dworze w Zaczerniu | Żaneta i Piotr

 

Piękna sierpniowa niedziela, w powietrzu czuć nastrój wakacyjnego odpoczynku i spokoju. Jadę na reportaż Żanety i Piotra przez znane mi okolice, których krajobrazy za każdym razem przyprawiają mnie o zachwyt, po drodze mijam rodziny udające się wspólnie na mszę świętą. Oni nie wiedzą, że Para do której zmierzam dziś będzie przeżywała najważniejszą ceremonię w ich życiu, ja to Wiem i jak za każdym razem nie mogę się tego doczekać. Docieram na miejsce. Wita mnie radosna Żaneta, po której nie widać żadnych oznak zdenerwowania, a raczej podekscytowanie i przyjemne napięcie. Dom pełny jest ludzi, rodziny, bliskich. Przygotowania mijają bardzo szybko, docieram na miejsce do Piotra. Tam również zastaję dom pełny bliskich, w którym aż czuć podniosłą i wyjątkową atmosferę.  Następnie po błogosławieństwie udaliśmy się na miejsce ceremonii. Zaraz po wejściu do świątyni, kolejny uśmiech pojawia się na mojej twarzy. Kościoły takie jak ten: ciemne, klimatyczne, z ostrym światłem, są idealne do fotografowania w stylu jaki preferuję. Ceremonia przebiega według ułożonego planu.

 

Wesele w Nowym Dworze w Zaczerniu

 

Hotel Nowy Dwór w Zaczerniu przywitał mnie nastrojowym, wykończonym drewnem wnętrzem, pysznym jedzeniem i przemiłą obsługą. Ponadto o doskonałą oprawę muzyczną zadbał zespół Wave.

 

 

Suknia Panny Młodej: Afrodyta Rzeszów

 

Jeśli podobał Wam się materiał Żanety i Piotra to zapraszam Was do innych historii lub pojedynczych fotografii.


Wesele Impressa Sokołów. Sesja ślubna z końmi = Izabela i Rafał

Izabela + Rafał = Wesele Impressa Sokołów. Sesja ślubna z końmi.

 

Wesele Impressa Sokołów. Dziś chciałbym Wam pokazać historię Izabeli i Rafała, którzy 25 maja tego roku stanęli przed ołtarzem i ślubowali sobie miłość. Dzień ich ślubu był bardzo upalny, szczególnie zauważyłem to podczas drogi do Rafała podkręcając klimatyzację w samochodzie. Iza i Rafał to wspaniali ludzie. Radośni, wyluzowani i pozytywnie nastawieni. Taki właśnie był ich ślub.

 

Sesja ślubna z końmi

 

Już jakiś czas przed ślubem zauważyłem, że największą pasją Izy są konie. Prowadzi ona świetnie prosperujący fanpage o właśnie takiej tematyce, na który serdecznie zapraszam. Pampero i ZuziaMiłość Izy, zarówno ta do Rafała jak i do czworonogów zaowocowała piękną sesją plenerową, podczas której miałem okazję zmierzyć się z trudną sztuką fotografowania tych dostojnych zwierząt. Nie było łatwo, ale wytrwałość i zaangażowanie dało nam takie rezultaty na jakie byliśmy nastawieni. Przed wami Iza i Rafał. Zapraszam do ich historii.

 

 

Jeśli chcecie zobaczyć więcej miłosnych historii zapraszam do sekcji BLOG.

 


Ślub w Strzyżowie i plener ślubny w Krasiczynie | Agnieszka i Grzegorz

Ślub w Strzyżowie | Wesele w Ranczu Pstrągowa

 

Dzień ślubu Agnieszki i Grzegorza był jednym z tych dni podczas których wszystko.. po prostu wszystko układało się jak należy. Mając przed sobą ta Dwójkę, już na spotkaniu przy podpisaniu umowy wiedziałem, że ich ceremonia będzie przesiąknięta zaangażowaniem i emocjami ^^ Wszystko wyszło idealnie, może pomijając pogodę. Ale kto przejmowałby się ulewą zaraz przed wyjściem Pary Młodej z kościoła, prawda? :)

 

Przygotowania do ślubu.

 

Uroczystość Agnieszki i Grzegorza miała miejsce początkiem maja. Zawsze mam duży szacunek do par, które decydują się na tak odważny krok jak ślub we wczesnych miesiącach letnich. Szczególnie obawiałem się 3 dni przed weselem, gdy usłyszałem że w Zakopanem spadło 15 cm śniegu. Na szczęście na Podkarpaciu obyło się bez takich przygód. Dzień okazał się być niesamowicie słoneczny, pomimo wcześniejszych prognoz. Jednak.. do czasu. Już podczas wyjazdu Pary Młodej spod domu do kościoła spotkała nas ulewa, która skutecznie wypędziła wszystkich do samochodów.

 

Pierwszy reportaż w sezonie 2019

 

Nie ukrywam, że co roku pierwszy reportaż "po zimie" to czas na zebranie całej nabytej przez ten czas wiedzy i przekucie ją na praktykę. Właśnie z tego powodu czekałem na ten dzień z nieukrywanym zniecierpliwieniem i podekscytowaniem.  Oliwy do ognia dokłada też myśl, że każdy kolejny rok jest dla mnie coraz to bardziej obfity w piękne momenty do sfotografowania. Wizja kolejnych par czekających na swoje wymarzone ujęcia, udokumentowania ogromnej dawki emocji i kolejnych znajomości do zawarcia zawsze napawa mnie entuzjazmem. Nie mogłem wyobrazić sobie lepszego startu sezonu niż uroczystość Agnieszki i Grzegorza. Wszystko za sprawą tego, jak piękne i głębokie emocje przemawiały przez Parę Młodą.

 

Wesele w Ranczu Pstrągowa

 

Ranczo w Pstrągowej to miejsce w którym bywam dość często, z racji niedalekiej odległości od miejsca gdzie mieszkam. Jednak za każdym mając świadomość, że będę tam fotografował, bardzo się cieszę. Lubię ciekawe miejsca w których pary organizują swoje wesela, a Ranczo Pstrągowa jest na pewno jednym z nich. Wyróżnia je przede wszystkim piękna zielona okolica i efektowny staw zaraz obok Sali Weselnej.

 

Plener ślubny w Krasiczynie

Na końcu tej pięknej opowieści mam dla Was wisienkę na torcie. Okolice zamku w Krasiczynie dały nam możliwość stworzenia pamiątki jaką jest plener ślubny. Agnieszka z Grzegorzem dali z siebie wszystko. Sprawdźcie to koniecznie.

 

 

 


Fotograf-Rzeszów-Sesja-Narzeczeńska

A + D = Sesja w Rzeszowie

Witam Was po raz kolejny w sekcji blogowej, tym razem czeka na Was sesja w Rzeszowie i dwójka zakochanych, niesamowicie wesołych ludzi. Aneta i Damian dali mi możliwość sfotografowania ich uczucia w miejskim klimacie. Konkretnie, tłem do naszej sesji były okolice Filharmonii Podkarpackiej w Rzeszowie.

Muszę przyznać, że do tej pory sceptycznie podchodziłem do sesji miejskich. Lasy, zaułki i ogrzane letnim słońcem łąki (których oczywiście nie porzucam na rzecz miejskich klimatów) dawały mi poczucie bezpieczeństwa :) Jednak ostatnie wydarzenia zmieniły trochę moje myślenie.

Pierwszym z nim była pomoc przy organizacji warsztatów fotograficznych Flow & Work (www.dawidmazur.pl). Dawid zorganizował tam miejską sesję narzeczeńską, którą miałem możliwość obserwować. Mnogość geometrycznych kształtów, ciekawych teł i dawka trochę innego fotografowania działa niesamowicie na wyobraźnię.

Tak samo było z Anetą i Damianem. Idealne miejsce, idealna miłość. Idealna pamiątka.

Zapraszam Was do sprawdzenia całości.